PRL – Czy mnie jeszcze pamiętasz

Zdrowa tkanka

 

Kto pamiętał czasy przedwojenne, wspominał, że najważniejsze to była lada jaka praca i żeby było co włożyć do garnka. O zdrowie mało kto dbał, bo żeby się leczyć, trzeba było sobie wypruwać żyły lub czekać na ostatnie namaszczenie.

Dlatego w Polsce Ludowej zdrowie obok oświaty postawiono jako jeden z priorytetów nowego ustroju. Szpitali było niewiele, a kadry medycznej także mało. Obok budowy nowych placówek zdrowia trzeba było podjąć program kształcenia służb medycznych. Nie minęło po wojnie 20 lat, gdy dostęp do opieki zdrowotnej stał się rzeczywiście powszechny. A obecnie, w 20 lat po transformacji ustrojowej coraz trudniej dostać się do lekarza i wykupić niezbędne leki.

PRL wraz z wielkimi inwestycjami w przemyśle i budownictwie podjęła dzieło budowy wielkich szpitali.

Szerokie poparcie społeczne uzyskała inicjatywa pisarki Ewy Szelburg-Zarębiny dotycząca budowy “Pomnika – Szpitala Centrum Zdrowia Dziecka”. Wzniesiono go dla upamiętnienia martyrologii wojennej 2,2 mln dzieci polskich i 11 mln dzieci całego świata. W 1968 r. powstał Społeczny Komitet Budowy Pomnika – Szpitala CZD. Na jego apel wpływały wpłaty pieniężne i dary rzeczowe z Polski i całego świata. Akt erekcyjny wmurowano 3 czerwca 1973 r.

Pomnik – Szpital CZD już 15 października przyjął pierwszych małych pacjentów, po zakończeniu pierwszego etapu jego budowy. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych zakończono czwarty i ostatni etap budowy Szpitala CZD. W 1979 r. w Międzynarodowym Roku Dziecka otrzymał tytuł Mistera Warszawy. Był on najnowocześniejszym obiektem pediatrycznym w kraju. W 1985 r. jego 21 poradni przyjęło ponad 80 tys. pacjentów, szpitalnemu leczeniu poddano ponad 11 tys. dzieci, wykonano ok. 4,5 tys. operacji i ponad milion badań diagnostycznych..

Z inicjatywy i dzięki staraniom prof. Tadeusza Koszarowskiego rozpoczęto budowę Centrum Onkologii na Ursynowie, gdzie 19 lipca 1977 r. położono kamień węgielny. Budowę finansowało całe społeczeństwo poprzez składki na Narodowy Fundusz Ochrony Zdrowia. W dniu 16 lipca 1984 r. nastąpiło otwarcie części pomieszczeń budowanego Centrum Onkologii. W tym też roku Instytutowi Onkologii nadano nazwę “Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie. W 1995 r. większość prac budowlanych była zakończona. Działalność ambulatoryjną placówka na Ursynowie rozpoczęła w 1985 r. a leczenie szpitalne i usługi zakładów nauk podstawowych podjęto w 1995 r.

Centrum Onkologii na Ursynowie kontynuuje działalność Instytutu Radowego, zainicjowanego przez Marię Skłodowską-Curie i otwartego przez nią przy ul. Wawelskiej w 1932 r. Dzisiaj Centrum Onkologii jest wiodącą placówką walki z rakiem, chociaż tak jak i inne znajduje się w tarapatach finansowych i krąży nad nią widmo komornika.

Z inicjatywy gen. Wojciecha Jaruzelskiego w 1986 r. rozpoczęto w łódzkiej dzielnicy Góra budowę “Szpitala – Pomnika Centrum Zdrowia Matki Polski”, którą wspierało społeczeństwo datkami na Narodowy Fundusz Ochrony Zdrowia. Na bazie tego szpitala został utworzony 16 września 1997 r. “Instytut Centrum Zdrowia Matki Polski”. Instytut do dzisiaj jest jednym z największych wysokospecjalistycznych ośrodków medycznych w Polsce. W skład Instytutu wchodzą 24 kliniki oraz 12 zakładów diagnostycznych o różnym profilu. Jest on wiodącym ośrodkiem perinatologicznym, ginekologicznym i pediatrycznym. Rocznie przyjmowanych jest około 40 tys. pacjentów oraz udzielanych jest ok. 170 tys. porad lekarskich w poradniach przyszpitalnych.

Kryzys służby zdrowia nie zaczął się dzisiaj, on trwa od dawna ze względu na zaniechania i połowiczne reformy. Obecni decydenci nie wykazują większej ochoty do reanimowania placówek zdrowia publicznego ledwie dyszących pod kroplówką. Chcą pokazać społeczeństwu, że jedyną właściwą drogą jest szybka prywatyzacja, taka na skróty i z tak samo opłakanym skutkiem, z jakim prywatyzowano przemysł polski. Kiedy się to stanie, obudzimy się z ręką w nocniku albo raczej kaczce szpitalnej. O tych, których nie będzie stać na opłaty, spece od przekształceń własnościowych mówią: niech sobie zdychają z Bogiem.

I zdycha tak cała służba zdrowia. A mogło być inaczej, gdyby podniesiono składkę na ubezpieczenie zdrowotne, bo gołym okiem widać, że jest niewystarczająca. Mówiono o tym od dawna, ale już 10 lat temu guru Balcerowicz orzekł, że jest ona wystarczająca, a i rzekomo prospołeczny PiS twierdzi, że nie ma dzisiaj ekonomicznych i politycznych warunków do jej zwiększenia. I Balcerowicz i Kaczyńscy dobrze wiedzą, że bez dopływu pieniędzy służba zdrowia wkrótce się udusi. A po cichu dodają: im szybciej, tym lepiej.

Dziwić tylko może, że do tego chóru dołączyła lewica. Program zmian w służbie zdrowia firmowany przez Lewicę i Demokratów to w istocie jeszcze dalej idący niż wszystkie pomysły Religi program prywatyzacji na skróty. Lepiej od razu posłać po księdza!

Jerzy Wiśniewski

Ruch Odrodzenia Gospodarczego