|
Paweł Bożyk
Czy warto porozumieć się z Rosją? Koniec lat osiemdziesiątych i lata dziewięćdziesiąte to okres degradacji Rosji w gospodarce i polityce światowej. Głównym tego powodem było całkowite nieprzygotowanie elit politycznych i gospodarczych b. Związku Radzieckiego do szybko postępujących przemian w świecie. Zapoczątkował je kryzys surowcowo-energetyczny połowy lat siedemdziesiątych i związany z nim znaczny wzrost cen międzynarodowych ropy naftowej, zahamowanie tempa rozwoju krajów wysokouprzemysłowionych, w tym zwłaszcza Europy Zachodniej. W ślad za tym rozpoczął się długofalowy proces zastępowania starej techniki materiało- i energochłonnej – techniką nowej generacji, wysokowydajną służącą do produkcji wyrobów lekkich a zarazem oszczędzających energię i niezawodnych. B. Związek Radziecki przegapił ten moment kontynuując rozbudowę swej gospodarki według starych wzorców. Nie zwiększył jednocześnie inwestycji na rozbudowę sektora energetycznego, przeżywał już wtedy trudności związane z osłabieniem tempa rozwoju gospodarczego, a co gorsze wdał się w wojnę w Afganistanie osłabiającą go na płaszczyźnie ekonomicznej a zwłaszcza politycznej. Równocześnie w świecie, najpierw w Stanach Zjednoczonych, a potem w Wielkiej Brytanii i innych krajach zachodniej Europy, przystąpiono do modernizacji systemów funkcjonowania gospodarki, czego wyrazem było zastąpienie keynesizmu – monetaryzmem. Monetaryzm radykalnie zmienił logikę gospodarki rynkowej, podporządkowując ją zasadzie intensyfikacji produkcji. Związek Radziecki nie zinterpretował właściwie tych przemian; gorbaczowska koncepcja pierestrojki położyła akcent na polityczne przemiany, zaniedbując całkowicie potrzebę radykalnej rekonstrukcji systemu ekonomicznego. Była ona próbą powierzchownego zreformowania gospodarki centralnie planowanej. Opierała się na pobożnych życzeniach jej autora, klasycznego aparatczyka traktującego je jako rzeczywistość, całkowicie nierozumiejącego mechanizmów gospodarki rynkowej. Koncepcja ta zapoczątkowała proces jeszcze dalej posuniętej niż w przeszłości anarchizacji gospodarki poprzez bezmyślne włączenie do gospodarki centralnie planowanej elementów wolnego rynku. Borys Jelcyn, prezydent Rosji, tylko dopełnił dzieła, dopuszczając do reform rodzimych liberałów, którzy pod dyktando doradców z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego postanowili przy pomocy metody “szokowej”, a więc w krótkim czasie przekształcić gospodarkę centralnie planowaną w wersji zanarchizowanej przez Gorbaczowa w gospodarkę wolnorynkową. Zamiar taki należało uznać za zamach na pozycję Związku Radzieckiego jako supermocarstwa w świecie w celu pogrążenia go w chaosie i destrukcji. Tak też się stało. Prywatyzacja doprowadziła do błyskawicznego rozgrabienia własności państwowej, wywozu dewiz za granicę, do technologicznego i organizacyjnego upadku przemysłu. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się sektory surowcowy i energetyczny. Wolny rynek w wersji zanarchizowanej błyskawicznie przyniósł jedynie możliwe efekty: obniżył prawie o połowe poziom życia dziewięćdziesięciu kilku procent i tak biednej ludności, stwarzając możliwości szybkiego wzbogacenia się kilku procentom pseudobiznesmenów. Nie towarzyszyła temu modernizacja technologiczna przemysłu, wzrost wydajności pracy i inne pozytywne zjawiska, które obiecywali zwolennicy neoliberalizmu. Rozwiązanie RWPG, przejście krajów Europy Środkowej i Wschodniej w sferę wpływów Zachodu, a także zjednoczenie Niemiec pogłębiły tylko degradację polityczną i gospodarczą Związku Radzieckiego. Rozpad ZSRR stał się jedyną możliwą konsekwencją wyników reformatorskich najpierw Gorbaczowa a następnie Jelcyna. Dojście Putina do władzy potwierdziło podstawowe prawo, którym kieruje się polityka: najpierw pojawia się zapotrzebowanie na męża stanu o określonych predyspozycjach, a potem dopiero szuka się właściwej osoby. Rosja w tym czasie potrzebowała człowieka silnego, zdecydowanego, nastawionego na ratowanie państwa, które znalazło się w niebezpieczeństwie. Stało się ono przedmiotem nieukrywanego lekceważenia ze strony nie tylko Stanów Zjednoczonych lecz także szeregu państw europejskich. Rosję zaczęto pomijać przy podejmowaniu wielu ważnych decyzji, wątpiąc otwarcie w jej atuty. W tym czasie Rosja nie była już supermocarstwem. Pozostał jej jedynie potencjał atomowy b. Związku Radzieckiego, choć i w tej dziedzinie sytuacja zaczęła się dramatycznie wymykać spod kontroli. Putin okazał się pragmatykiem. Nie rozpoczął swej działalności od jałowych dyskusji i konsultacji Z MFW i Unią Europejską na temat przyszłości funkcjonowania gospodarki rosyjskiej, lecz od razu przystąpił do szybkiej odbudowy autorytetu państwa. Musiał w tym celu nie tylko stworzyć sieć lojalnych mu wysokich urzędników w Moskwie i na całym obszarze Rosji, lecz także odzyskać własność państwową, zwłaszcza w sektorze surowcowo-energetycznym. Nic dziwnego więc, że Rosja pod rządami Putina okazała się już po paru latach państwem odbiegającym drastycznie od standardów zachodnio-europejskich a także od amerykańskiego modelu demokracji. W Rosji standardy te okazały się bezużyteczne, nie było tu bowiem nigdy demokracji. Większość Rosjan nie rozumie mechanizmów jej funkcjonowania, postępując wbrew logice demokracji. Zapewniając Zachód, że wprowadza w Rosji zasady demokracji parlamentarnej, Putin musiał zdawać sobie sprawę z braku możliwości zrealizowania tej obietnicy. Sprawą ważniejszą było dla Putina powstrzymanie dalszej anarchizacji kraju. Tak też się stało. Rosja putinowska zwiększyła swój autorytet, opierając się na starych carskich zasadach. Słabą stroną realizowanej przez Putina koncepcji rekonstrukcji miejsca Rosji w świecie jako jednego z supermocarstw (obok Stanów Zjednoczonych, Chin, Unii Europejskiej) stała się gospodarka. Putin nie znając się na jej mechanizmach musi pozostawać pod wpływem różnych grup nacisku. Z jednej strony są to zwolennicy interwencjonizmu państwowego powołujący się na zasady keynesizmu, z drugiej – zwolennicy liberalizmu, którzy mieli wiele do powiedzenia w czasie prezydentury B. Jelcyna. Politykę ekonomiczną Rosji cechuje więc niekonsekwencja; elementy liberalnego monetaryzmu (np. podatek liniowy) przeplatają się z autorytarnymi decyzjami urzędników państwowych. Przy pomocy mieszanki liberalnego monetaryzmu i autorytarnego państwa Putin chce uruchomić w Rosji mechanizmy efektywnościowe i ograniczyć, bądź wręcz wyeliminować zjawiska patologiczne. Jednym z takich zjawisk jest wypływ kapitału rosyjskiego za granicę. Skala tego wypływu może być jedynie przedmiotem przybliżonego oszacowania; w okresie prezydentury Jelcyna oceniano go na około 10 mld dolarów rocznie; część tego kapitału powracała następnie do Rosji pod szyldem spółek międzynarodowych rodem z Cypru, Kajmanów, czy też zachodniej Europy. Reszta kapitału pozostawała na stałe poza Rosją. W nielegalnym wywozie kapitału za granicę przodowali oligarchowie. Była to jedna z przyczyn skierowania przez Putina polityki Rosji przeciwko oligarchom, czego najbardziej spektakularnym wyrazem było uwięzienie Chodorkowskiego i nacjonalizacja jego kapitału. Część oligarchów uciekła za granicę, pozostali zniknęli z publicznego horyzontu. W. Putin nie zrezygnował jednak z zamiaru budowy kapitalizmu państwowego w Rosji, powrócił jedynie do jego dziewiętnastowiecznej wersji opierając się z jednej strony na wielkich przedsiębiorstwach podporządkowanych Kremlowi, z drugiej zaś na średnich i drobnych właścicielach kapitału. Ci ostatni okazali się dla autorytarnego państwa wygodniejsi niż oligarchowie, przede wszystkim – bardziej posłuszni. Rzadko emigrują oni z Rosji na stałe, rzadko też transferują kapitał za granicę. Zgromadzony kapitał w części konsumują, w części zaś inwestują w Rosji. Oni są więc według Putina przyszłością Rosji, decydując o kierunkach rozwoju przemysłu, rolnictwa, usług i innych sektorów gospodarki. Putin nie zapomina też o pracobiorcach, występując jednak częściej jako dobry wujek zwiększający płace minimalną bądź świadczenia socjalne niż jako propagator sprawiedliwszego od liberalizmu mechanizmu ekonomicznego, właściwie dzielącego zysk na płace i dochody z kapitału. Głównym celem wielkomocarstwowej polityki Rosji pod rządami Putina jest przyspieszenie rozwoju gospodarczego. W tej dziedzinie Rosja ma szczególnie wiele do odrobienia. W latach 1990-1997 jej produkcja przemysłowa obniżyła się bowiem o ponad 50% (52%), zaś dochód narodowy o ponad 40% (40,8%). Ceny rynkowe artykułów konsumpcyjnych (inflacja) wzrosły w tym czasie 3348 razy, zaś płace realne obniżyły się o prawie 53%, wzrósł deficyt bilansu płatniczego, zwiększyło się zadłużenie zagraniczne. Kryzys walutowy w 1998 roku pogłębił trudności gospodarcze Rosji na wszystkich omawianych odcinkach zniechęcając kapitał zagraniczny do inwestowania na terenie tego kraju. Ponad czterokrotna dewaluacja rubla zwiększyła za to zainteresowanie kapitału rodzimego rozwojem produkcji. Dodatkowym sprzymierzeńcem Rosji stal się systematyczny wzrost ceny ropy naftowej na rynkach światowych. W rezultacie tego wzrostu Rosja zaczęła rozwiązywać swe podstawowe problemy ekonomiczne. Szybko zrównoważyła bilans płatniczy uzyskując coraz większą nadwyżkę eksportu nad importem. Spłaciła zadłużenie zagraniczne Związku Radzieckiego, powiększając z roku na rok swe rezerwy dewizowe. Zwiększył się import zarówno towarów konsumpcyjnych jak też inwestycyjnych, podniesiono zarobki pracowników. Zahamowano inflację. Wszystko to razem poprawiło samopoczucie Rosjan i umocniło pozycję Putina jako powszechnie akceptowanego w Rosji polityka. Poprawie uległ też międzynarodowy autorytet Rosji, która stopniowo zaczęła powracać do gremiów decydujących o losach współczesnego świata. Jej atutem stały się rezerwy ropy naftowej i gazu – surowców deficytowych, poszukiwanych w Europie, Azji i na innych kontynentach. O względy Rosji, jako dostawcy surowców energetycznych, zabiegać zaczęły Europa, Azja i Ameryka. W porównaniu z innymi dostawcami energii, zwłaszcza krajami arabskimi – Rosja wydawała się być krajem pewniejszym, gwarantującym ciągłość zaopatrzenia. W odróżnieniu od Jelcyna Putin jest politykiem przeciwnym prywatyzacji wydobycia ropy naftowej i gazu, czego odbiciem stal się popierany przez niego Gazprom, monopolista państwowy, podstawowe narzędzie zagranicznej polityki ekonomicznej Rosji. Odzyskał on zasoby, które za czasów Jelcyna przekazano do eksploatacji koncernom zagranicznym. Putin doprowadził do ich renacjonalizacji na dogodnych dla Rosji warunkach. W latach 2003-2007 wyraźnemu przyspieszeniu uległa dynamika rozwoju gospodarczego Rosji, osiągając tempo wyraźnie wyższe w porównaniu z Europą Zachodnią i Stanami Zjednoczonymi, co zrodziło wzrost zainteresowania koncernów zachodnich inwestycjami w Rosji i to nie tylko w sektorze surowcowo-energetycznym lecz także w przemyśle przetwórczym. W sumie jednak napływ bezpośrednich inwestycji kapitałowych do Rosji jest wciąż niewielki, a w porównaniu z Chinami całkowicie marginesowy. O ile jednak w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia brak inwestycji zagranicznych zdecydowanie hamował rozwój gospodarczy Rosji, o tyle obecnie zwiększające się zasoby kapitałowe Rosji z tytułu dodatniego salda bilansu handlowego umożliwiają jej rozwój w warunkach ograniczonego napływu zagranicznych bezpośrednich inwestycji kapitałowych. Poprawie sytuacji ekonomicznej towarzyszy wzrost aspiracji Rosji powrotu na pozycję supermocarstwa. Na razie kraj ten takich możliwości nie ma, gdyż jego PKB bliższy jest państwom o średnim potencjale niż Stanom Zjednoczonym. Rosja ma jednak szczególne atrybuty: największy w świecie obszar, różnorodne surowce, zwłaszcza liczące się zasoby ropy naftowej i gazu. Rosja jest ponadto supermocarstwem nuklearnym. Nic dziwnego, że traktowana jest jako jedno z ośmiu najbardziej rozwiniętych państw. Bierze więc udział w spotkaniach na szczycie przedstawicieli tych państw, a Putin spotyka się z poważaniem uczestników tych spotkań. O ambicjach Rosji dotyczących jej miejsca w świecie świadczy długofalowa strategia rozwoju współpracy politycznej i gospodarczej; w strategii tej potencjalni partnerzy Rosji podzieleni zostali na trzy grupy: grupę najważniejszą obejmującą Stany Zjednoczone, Chiny, Indie i największe kraje Unii Europejskiej; grupę drugą, którą tworzą Japonia, Korea Płd., Turcja, Brazylia, Ukraina i Białoruś. Wreszcie trzecia grupa krajów składająca się ze Wspólnoty Niepodległej Państw, byłych członków RWPG, a ponadto krajów słabo rozwiniętych, przy założeniach, że te ostatnie w miarę podnoszenia poziomu rozwoju będą się przekształcały w coraz ważniejszych partnerów Rosji. Partnerzy strategiczni, to najważniejsi odbiorcy surowców energetycznych eksportowanych przez Rosję i dostarczyciele kapitału. Państwa drugiej grupy, to głównie dostawcy technologii do Rosji – z jednej strony, bądź też odbiorcy rosyjskiej technologii (głównie uzbrojenia) – z drugiej. Wreszcie trzecia grupa krajów, to dostawcy wyrobów przemysłowych konsumpcyjnych, bądź tez odbiorcy rosyjskich wyrobów gotowych. Partnerzy Rosji zaliczeni do trzeciej grupy odgrywają marginesową rolę w handlu zagranicznym tego kraju, przy założeniu, że rola ta będzie z biegiem czasu malała. Rosja zainteresowana jest bowiem wielkimi dostawcami towarów na swój rynek, zdolnymi te dostawy kredytować. Rosja preferuje też współpracę z krajami zasobnymi w kapitał, zainteresowanymi bezpośrednimi inwestycjami kapitałowymi w przemyśle, rolnictwie i usługach. Polska zaliczona została niestety do trzeciej grupy krajów, przy czym jej znaczenie jako partnera systematycznie maleje. Podstawową przyczyną są pogarszające się stosunki polityczne między obu krajami. Tymczasem dla Rosji stosunki polityczne są najważniejszym czynnikiem determinującym stosunki gospodarcze; im są one lepsze, tym szybciej rozwija się handel wzajemny i inne formy współpracy. Bez poprawy stosunków politycznych z Rosją Polska nie ma możliwości zmiany grupy zaszeregowania wśród partnerów strategicznych tego kraju. Ma to szczególnie ważne znaczenie ze względu na fakt, że Rosja jest podstawowym dla Polski dostawcą surowców energetycznych, zwłaszcza ropy naftowej i gazu. Uzależnienie takie dla kraju o trzeciorzędnym znaczeniu dla Rosji jest wysoce niekorzystne. Przed Polską stają więc dwie ewentualności: uniezależnienie się od rosyjskich dostaw surowców energetycznych bądź też złagodzenie konfliktów we wzajemnej polityce. Oba rozwiązania są trudne. Zastąpienie Rosji jako strategicznego dostawcy energii do Polski jest, teoretycznie rzecz biorąc, możliwe. Wymaga jednak znacznych nakładów inwestycyjnych, a zarazem prowadzi do wyraźnego podrożenia gazu i ropy naftowej na rynku polskim. Zarówno gaz norweski, jak też arabski są bowiem o około 40% droższe (wliczając w to koszty transportu). Operacja taka grozi więc znaczącym wzrostem kosztów utrzymania w Polsce, a także przyspieszeniem inflacji. Jeszcze trudniejszym rozwiązaniem jest normalizacja wzajemnych stosunków politycznych. W ciągu ostatnich kilkunastu lat oba kraje zabrnęły bowiem bardzo daleko we wzajemnym antagonizowaniu się. Rosja odkryła w Polsce odwiecznego wroga sięgając do siedemnastego wieku, Polska rozdmuchała zaś do granic możliwości nieprzyjazną wobec Rosji atmosferę związaną z zamordowaniem polskich oficerów w Katyniu i kilku innych miejscach. Wprowadzenie przez Rosję embarga na dostawę szeregu polskich towarów, w tym żywności oraz zablokowanie przez Polskę w Unii Europejskiej podpisania traktatu z Rosją, to tylko wybrane objawy wzajemnej histerii. Unia Europejska nie jest do końca przekonana jak powinna postępować w stosunkach z Rosją: wspierać jej dążenia do powrotu na pozycję supermocarstwa, czy też wykorzystać ją instrumentalnie do rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi. Wiele przemawia za tym, że Unia Europejska niechętnie patrzy na odbudowę przez Rosję samodzielnej i coraz ważniejszej roli w polityce globalnej. W ciągu ostatnich lat Unia przyzwyczaiła się do poufałego poklepywania przywódców Rosji po ramieniu i rozliczania ich z odrabianych lekcji z wprowadzania zachodnioeuropejskiego liberalno-demokratycznego modelu państwa. Zmiany wprowadzone w Rosji przez Putina są więc trudne do zaakceptowania przez polityków unijnych. Dotyczy to w pierwszym rzędzie wzrostu skuteczności w sprawowaniu przez Putina bezpośredniej kontroli nad życiem publicznym i gospodarką. Unii nie podoba się także odzyskiwanie przez Rosję dawnych wpływów na obszarze byłego ZSRR oraz traktowania Unii Europejskiej jako rywala na arenie międzynarodowej. Unii trudno też pogodzić się z wykorzystywaniem przez Rosję roli podstawowego dostawcy ropy naftowej i gazu do umacniania swej pozycji na arenie międzynarodowej; wolałaby ona sprowadzić Rosję do roli równorzędnej z odbiorcami energii. Z punktu widzenia Unii Europejskiej Rosja powinna równo traktować wszystkich jej członków, nie różnicując warunków dostaw energii i dostępu do swego terytorium. Takie stanowisko wobec Rosji nie spotyka się jednak z jednoznaczną akceptacją wszystkich członków Unii Europejskiej. Część z nich podchodzi do Rosji pragmatycznie wysuwając na plan pierwszy swe własne interesy. Wyrazem tego jest choćby zainteresowania Niemiec budową gazociągu północnego wbrew opinii Polski i innych sąsiadów Rosji. Wszystkie te rozterki członków Unii Europejskiej sprawiają, iż jej polityka wobec Rosji prowadzona jest w stylu: “chciałbym a boję się”. Unia pragnęłaby czerpać korzyści z olbrzymiego rynku zbytu dla swych towarów przemysłowych i żywności. Byłaby też skłonna inwestować na terytorium Rosji ze względu na nieograniczone możliwości w tej dziedzinie. Unia chciałaby wreszcie mieć stabilne i długofalowe źródło zaopatrzenia w surowce i energię. Równocześnie Unia Europejska pragnie ukształtować politycznie i ekonomicznie Rosję według własnych wzorców, przy czym wymagania stawiane Rosji są często wyższe niż realizowane we własnych krajach. Gospodarka powinna być więc podręcznikowo liberalna, media całkowicie niezależne, granice Rosji otwarte dla przepływu towarów, usług i czynników produkcji, oczywiście tylko w jedną stronę. Unii Europejskiej nie na rękę jest jednocześnie, by Rosja przekształcała się w supermocarstwo; sama ma bowiem ambicje tego typu, zaś Rosja powinna jej jedynie pomóc zrealizować te ambicje w rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi, Chinami, a w przyszłości także z Indiami. Stosunki Unii Europejskiej z Rosją mają niejako dwa oblicza: jedno – oficjalne, pełne deklaracji o współpracy i wzajemnych korzyściach oraz drugie – nieoficjalne, gdzie gra toczy się o przewagę w rywalizacji geopolitycznej. To drugie oblicze nakazuje ostrożność w transferze nowoczesnych technologii do Rosji. Priorytetem dla Unii jest inwestowanie w rozwój wydobycia surowców, oraz produkcji energii bądź też towarów konsumpcyjnych przemysłowych. Która z tych koncepcji zwycięży w stosunkach Unia Europejska – Rosja? Pierwsza – usiłująca podporządkować stosunki z Rosją wielkomocarstwowym planom Unii Europejskiej, czy też druga, godząca się z supermocarstwowymi aspiracjami Rosji, wykorzystująca stosunki z Rosją do zwiększania korzyści ekonomicznych. Niektóre kraje Unii Europejskiej (w tym Polska, Litwa, Łotwa, Estonia) usiłują powstrzymać Rosję w realizacji jej dążeń supermocarstwowych traktując ją, jako kraj drugiej kategorii, zacofany ekonomicznie, o patologicznym systemie funkcjonowania gospodarki, ale o wybujałych ambicjach imperialnych. Zdaniem tych krajów Rosję należy powstrzymać przed powrotem na arenę międzynarodową w charakterze supermocarstwa, gdyż grozi to światu, a zwłaszcza Europie przykrymi konsekwencjami. Podejście takie cieszy się niewątpliwą – choć nieoficjalną – sympatią ze strony Stanów Zjednoczonych. Oficjalnie Stany Zjednoczone demonstrują zrozumienie dla przedsięwzięć politycznych i ekonomicznych Rosji, licząc na jej poparcie dla walki z terroryzmem, zwłaszcza dla wojny w Iraku i Afganistanie. Rosja wykazuje zaś zrozumienie dla polityki amerykańskiej, choć od czasu do czasu nieustępliwie mówi “nie”, jak choćby wobec próby przekształcenia Kosowa w niezależne od Serbii państwo. W stosunkach Polski z Rosją od lat dominuje strategia “im w Rosji gorzej tym lepiej dla Polski”. W polityce oznacza ona wytykanie Rosji wszelkich możliwych błędów i uchybień, tych historycznych i tych aktualnie czynionych. W gospodarce jej objawem jest stopniowa marginalizacja pozycji Rosji na rynku polskim, a Polski na rynku rosyjskim. Przykładowo w ciągu ostatnich dziesięciu lat udział Rosji w eksporcie Polski zmniejszył się o połowę (z 8,4% w roku 1992 do 4,3% w roku 2006). Udział Polski w imporcie Rosji kształtował się w tym czasie na poziomie około 2,5%. Polska zmniejszając znaczenie rosyjskiego partnera odreagowuje w ten sposób długą zależność polityczną i gospodarczą od wschodniego sąsiada, demonstrując swą całkowitą suwerenność w zagranicznej polityce ekonomicznej i doborze partnerów gospodarczych. Potwierdzeniem tych intencji było wejście Polski do NATO i Unii Europejskiej, a także współudział w wojnie irackiej i afgańskiej. Prowadząc taką politykę Polska oczekiwała długofalowej degradacji Rosji w polityce i gospodarce światowej. Uzasadniały je aż nadto przemawiające do wyobraźni patologie rządów Gorbaczowa i Jelcyna. Zmiany, jakie zaszły w międzyczasie zburzyły jednak te przewidywania. Rosja krok po kroku zaczęła odbudowywać swą pozycję na świecie. W perspektywie 10-15 lat odbuduje zapewne swą pozycję supermocarstwa. Ułatwi to pogłębiający się długofalowo kryzys energetyczny w świecie i uprzywilejowana pozycja Rosji w Europie jako dostawcy ropy naftowej, gazu i innych surowców. Ceny tych wyrobów, pomimo wahań, będą wykazywać tendencje wzrostowe ze względu na długofalową przewagę popytu nad podażą. Umożliwi to Rosji uzyskiwanie nadwyżek dewizowych w handlu zagranicznym służących do finansowania rozwoju gospodarczego. Już obecnie dynamicznie rośnie popyt rosyjski na towary codziennego użytku i żywność, a także na dobra inwestycyjne wszelkiego rodzaju. Nie bez powodu o rynek rosyjski toczy się walka między Europą i Ameryką, Chinami i Japonią. Polska nie może więc się stać biernie na uboczu przyglądając się zmaganiom innych, którzy robią wszystko, by wejść na ten rynek. Nie szczędzą przy tym podlizywania się Putinowi i innym politykom rosyjskim. “Gra jest warta świeczki”; jeżeli Putinowi uda się rozruszać gospodarkę rosyjską, zarobią na tym przede wszystek ci, którzy już są na tym rynku. Swe rozważania chciałbym podsumować stwierdzeniem: im korzystniejsza będzie sytuacja w Rosji, im szybciej będzie się ten kraj rozwijał, tym nasza polityka powinna być bardziej kompromisowa wobec Rosji. Jest to konieczne choćby z tego powodu, że roczny deficyt bilansu handlowego Polski z tym krajem sięga 7 mld dolarów. |