Czy mam prawo do życia w IV RP?

Mam 41 lat, mam niepracującą żonę, dwoje dzieci w wieku szkolnym, wykształcenie średnie techniczne. Nie umiem kraść. Honor nie pozwala korzystać mi z opieki społecznej.

Mieszkam w małym mieście gdzie istnieje parę, małych zakładów pracy, zatrudniających za 600zł netto, i tylko i wyłącznie w formie umowy- zlecenia na okres trzech miesięcy. Zatrważającym dla mnie i dla wielu jest fakt, że pracując na umowę zlecenie pozbawieni jesteśmy świadczeń emerytalno-rentowych. Za lat parę będziemy stanowić ( sprzedawcy w supermarketach, ochroniarze, pracownicy budowlani i wielu innych) dużą grupę ludzi starych, schorowanych bez rent, emerytur z konieczności wyciągających żebraczą rękę pod kościołem o datek. Emerytami natomiast będą pracownicy sfery budżetowej i rolnicy, których to forma pracy jaką jest umowa zlecenie nie dotyczy. Postanowiłem cos zrobić ze swoim życiem i dokonać samozatrudnienia. I tu wielka gorycz i rozczarowanie. Z dnia na dzień stałem się wielkim biznesmenem w rozumieniu przepisów prawnych, aż tak wielkim że nie wiedząc ile jeszcze zarobię na własną rodzinę, już wiem że samego ZUS-u musze opłacić 800zł, chociaż handlujący obok mnie tym samym produktem człowiek ze wsi szyderczo śmiejący mi się w twarz, ponieważ wystawił cenę tego samego produktu niższą, opłaci swoje pełne ubezpieczenie rentowo-emerytalne Krus za kwotę 70 zł miesięcznie, choć faktycznie nie posiada pola a jedynie mieszka z tatusiem rolnikiem.

Może ktoś mądry podliczy ile musze sprzedać na targowisku pietruszki aby zapłacić sam tylko ZUS. Licząc nawet 20gr zysku na kilogramie. Czy jest to realne gdy obok mnie na tym samym targowisku taką samą pietruszką targujących jest 30 lub 50 osób w tym osoby ubezpieczone w Krusie mogące zminimalizować cenę sprzedaży produktu ponieważ nie muszą zarobić na ZUS, renciści i emeryci którzy chcą dorobić sobie do świadczeń, a nie tak jak ja utrzymać całą rodzinę. A jeżeli zajmę się tymże handlem z żoną to od tej samej pietruszki muszę zarobić też na ZUS żony tj razem 1600zł.

Pytam : Jaki ze mnie jest przedsiębiorca zajmujący się tak drobnym handlem w celu utrzymania rodziny. ZUS moją działalność właśnie określa jako przedsiębiorca i nakazuje opłacać składkę ZUS 800zł miesięcznie, Podobna sytuacja jest w usługach . Ginące zawody takie jak np. szewc są jaskrawym przykładem że ani drobny handel ani drobne usługi nie są w stanie pokryć wysokości samego ZUSu. Dlaczego jeżeli najniższa pensja krajowa to 600zł netto nakazuje się nam płacić ZUS 800zł sądząc że zarobimy conajmniej średnią krajową. Dla wielu ludzi szczególnie z małych miast taka praca jest koniecznością ponieważ w okolicy nie ma możliwości podjąć inne zatrudnienie na tzw. umowę o pracę dającą świadczenia rentowo-emerytalne. W lokalnych zakładzikach np. tartakach zatrudniona jest młodzież ze wsi pracująca bez jakichkolwiek świadczeń. Są to dzieci rolników przez swoich rodziców rejestrowani w Krusie jako pomoc w gospodarstwie. Oni juz mają ciągłość pracy i świadczenia rentowo-emerytalne opłacone przez miasto. Pracodawca faktycznie zatrudniając osobę ze wsi oszczędza i nie ma co mu się dziwić skoro prawo na to pozwala. Bardzo żałuję że tematy takie jak ten nie są na topie dziennikarzy a ważniejsze jest np. czy Wielgus był agentem czy też nie, albo czy Lepper też miał kochankę. Co to przynosi dla kraju i dla zwykłego człowieka? Zastanówcie się Państwo.

R.S.