|
Warszawa, 19 marca 2007 Plan Rapackiego – zbliża się 50. rocznica
Rapacki był działaczem PPS (1945-48), a następnie PZPR. Był ministrem spraw zagranicznych w latach 1956-68. W dniu 2 października 1957 roku przedłożył na forum XII Sesji Zgromadzenia ONZ projekt utworzenia strefy bezatomowej obejmującej państwa socjalistyczne: Czechosłowację, Niemiecką Republikę Demokratyczną i Polskę oraz państwo kapitalistyczne: Republikę Federalną Niemiec. Strefa bezatomowa miała powstać w Europie środkowej (przez małe “ś”, bo nie chodziło wówczas o spór wokół definicji Europy Środkowej). Projekt przewidywał eliminację broni jądrowej już znajdującej się na terytorium tych państw, zakaz jej produkowania i magazynowania oraz instalowania sprzętu i urządzeń przeznaczonych do jej obsługi. W strefie tej niedozwolone miało być również użycie broni jądrowej przeciwko sygnatariuszom tego paktu. Plan Rapackiego rozwinięty został w następnym roku w memorandum rządowym. Nigdy nie wszedł w fazę realizacji, bo nie zyskał aprobaty NATO, sprzeciwiały się mu przede wszystkim USA i RFN. ZSRR popierał, co oczywiste, Plan, ale równocześnie starał się minimalizować jego znaczenie. Kontynuacją Planu Rapackiego był tzw. Plan Gomułki (zgłoszony 28 grudnia 1963 roku na wiecu w Płocku), który wprowadzał m.in. nowy element terytorialny – a więc nie 4 państwa, lecz 9: Polska, NRD, Czechosłowacja, RFN, Belgia, Holandia, Luksemburg, Dania, Węgry. Nie byłoby Planu Rapackiego bez polskiego Października, który był wynikiem autentycznie polskiego, patriotycznego ruchu reformatorskiego w latach 1954-56 i bez powrotu do władzy Władysława Gomułki, który cieszył się wówczas entuzjastycznym poparciem większości polskiego społeczeństwa. Nie bez znaczenia był także sprzyjający klimat międzynarodowy, w tym również w samym obozie socjalistycznym; XX Zjazd KPZR (1956 rok) uznał m.in., że nie ma nieuchronności wojny między systemami kapitalistycznym i socjalistycznym. Oryginalność i skuteczność ówczesnej polskiej polityki zagranicznej należy widzieć w kontekście sytuacji międzynarodowej, a w szczególności stosunków USA-ZSRR. Gomułka w związku z możliwością dojścia do konfrontacji nuklearnej, za jeden ze swych priorytetów uznał zapewnienie biologicznego przetrwania narodu polskiego. Strefa bezatomowa w Europie środkowej miała być wstępem do stworzenia ogólnoeuropejskiego systemu bezpieczeństwa. Gomułka był więc głównym twórcą koncepcji polskiej polityki zagranicznej po przełomie 1956 roku. Idealnym realizatorem i współtwórcą tych koncepcji okazał się Adam Rapacki ze swymi współpracownikami. Plan był oryginalną, pionierską i całkowicie polską inicjatywą. Łączył w sobie realistyczne elementy propozycji pochodzących ze Wschodu i Zachodu, w szczególności idei disengagement, czyli odsunięcia od siebie sił zbrojnych głównych przeciwników w regionie szczególnego napięcia, w czym szedł naprzeciw rozwiązaniom lansowanym przede wszystkim przez brytyjskich polityków; zarówno laburzystowskich, jak i konserwatywnych. Rapacki był wybitnym politykiem, dobrze rozumiejącym i umiejętnie realizującym polską rację stanu. Był mężem stanu na skalę europejską i światową. Mimo, że plany Rapackiego i Gomułki nie zostały zrealizowane, to działalność polskiej dyplomacji wywarła istotny wpływ na praktykę i teorię polityki międzynarodowej. Przyczyniła się do uniemożliwienia dostępu Bundeswehry do broni jądrowej, do storpedowania forsowanej przez USA i RFN koncepcji “wielostronnych sił nuklearnych” w Europie Zachodniej oraz była jednym z czynników przyspieszających zawarcie układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Zawarta w Planie Rapackiego idea stref bezatomowych stała się ideą uniwersalną i do dziś jest realizowana w różnych regionach świata. Rozpowszechnienie stref bezatomowych na całym świecie rozpoczęło się od zalecenia w roku 1961 przez Zgromadzenie Ogólne ONZ (na wniosek Szwecji) tworzenia stref bezatomowych wszędzie tam, gdzie to możliwe. W chwili obecnej już 112 państw liczących blisko 2 mld ludności objętych jest układami o strefach bezatomowych, w tym prawie wszystkie państwa na półkuli południowej./ Ubolewać trzeba, że ani SLD, ani PPS nie uczciło kolejnych rocznic śmierci Rapackiego (1995, 2000, 2005). Nie wspomniały o nim i nie uczciły jego pamięci nie tylko prawicowe, ale nawet lewicowe środki masowego przekazu. Świadectwem świadomości historycznej i poziomu kultury politycznej w Polsce byłoby zatem odpowiednie przypomnienie tej postaci oraz znaczenia inicjatywy znanej pod nazwą Planu Rapackiego. 2 października 2007 roku minie 50 lat od zgłoszenia Planu Jego Imienia. Humorystyczny wręcz byłby ewentualny zarzut nieobecnych wówczas jeszcze na świecie niektórych reprezentantów polskiej prawicy, że Plan Rapackiego przedstawiony został za zgodą Moskwy. A czy mogło być inaczej? Plan został przedstawiony w imieniu całego obozu socjalistycznego, całemu obozowi kapitalistycznemu, przy pełnej aprobacie ze strony Polaków. Państwa o wiele większym znaczeniu i potencjale niż Polska skazane były, są i będą na przynależność do bloków politycznych, gospodarczych i wojskowych, co siłą rzeczy ograniczać może zakres ich własnych decyzji. Takie postaci jak Adam Rapacki powinny być uznane i szanowane przez wszystkich Polaków, niezależnie od ich poglądów i przynależności partyjnej. Patriotyzm polski jest bowiem jeden, nie ma barwy partyjnej. Niestety, ze zrozumieniem niektórych oczywistych prawd są w obecnej sytuacji politycznej w Polsce kłopoty. Brak szacunku dla autorytetów polskich nie przebiega jednak wyłącznie na linii lewica – prawica, niepokoi i wiele do myślenia daje także zróżnicowane podejście do wybitnych osobistości lewicy wśród ludzi o lewicowych poglądach. Paląca konieczność jednoczenia lewicy wymaga jednak nowego spojrzenia i oceny lewicowych autorytetów. Zmusza do wyrozumienia i tolerancji w imię dalekosiężnych interesów lewicy oraz całego społeczeństwa. Niektóre uwagi nasuwają się same: takie historyczne postaci jak Adam Rapacki powinny się cieszyć szacunkiem całego polskiego społeczeństwa, a polska polityka zagraniczna, aby była skuteczna, powinna mieć zawsze wsparcie większości społeczeństwa, tak jak miała go po przełomie 1956 roku. A dalsze wnioski z powyższego pozostawmy Czytelnikom. Maksymilian Podstawski |