|
NIEZNANE ROZDZIAŁY, NIEDOKOŃCZONY SCENARIUSZ, NIEOBECNY REŻYSER , A TEN… SPEKTAKL W TEATRZE ŻYCIA WCIĄŻ TRWA … I nie jest to występ jednego aktora, jedna rozmowa. Nie wystarczy jedna recenzja. Nawet jak sztukę dawno wyrwano ze sceny. Od pierwszego pytania włączamy się do tej rozmowy jaką przeprowadzono i spisano z prof. Adamem Gierkiem rok temu w czerwcu 2009. Wspominamy lata dziecięce. Uczymy się patrzeć na rzeczywistość. Ufamy . Nie rozumiemy wszystkiego ale prawie wszystko potrafimy zapamiętać. Po latach analizujemy tamte wydarzenia. Wyciągamy wnioski. Nie ma pracy – bieda. Jest ale ciężka praca – aaa -to już tylko Pół biedy. Dla chleba, dla rodziny wyjeżdżali i nadal wyjeżdżają. Musiał tak uczynić i Edward Gierek. Przeskakujemy myślą do dziś. Znowu młodzi na saksy. Mam dla porównania osobisty przykład. Brak pieniędzy ale nawet tygodniowy pobyt w akademiku w czasie kilkudniowego egzaminu tylko 36 zł. – rok1974. Kwit jako dowód już “na wszekli wypadek” zafoliowany. Nieżle ... jeszcze sporo ze stówki zostało. Znowu porównanie. Koniec studiów, obrona pracy w czerwcu. Nie zakładam żadnego urlopu. Chcę być natychmiast samodzielny i samowystarczalny. Rozpoczynam pracę już z pierwszym lipca 1979r. Mija w 1980 dokładnie rok od zawarcia związku małżeńskiego i w ręku mamy z żoną klucz do własnego mieszkania. Radocha. Tak... to dzięki Niemu..! Do dziś wspominamy przenoszenie “dobytku” w kartonowych pudełkach z hotelu pracowniczego. Kolejny raz przeskakuję myślami do sytuacji własnych synów. No niestety muszą na mieszkanie poczekać. Najpierw trzeba zarobić. Wiadomo inne czasy. Dlaczego inne? O co w tym wszystkim chodzi? Rozmawiamy, tłumaczymy!! .Ale dlaczego musiało się to tak skończyć? Agresywna antypropaganda robi wszystko. Więc wyjazd... Czy jesteśmy w podobnej sytuacji jak nasi rodzice? Czy decyzje poprzedniego pokolenia były słuszne? Jaki naprawdę był ich los? Czy jesteśmy im coś winni? Na co zasługują? Ach ta egoistyczna natura! – nie daje nam na chwilową nawet refleksję! Pędzimy. Cel i kierunek?- nieważne..?!! przecież słychać głośno prowadzących! . Krzyczą ...więc pewnie mają rację!?. Może warto im zaufać... Ależ o czym oni mówią? Wciąż mało i mało i te ciągłe pretensje – najlepiej do wybranego “winowajcy”. Większość naiwnie uwierzyła, że znowu w sposób cudowny dostanie obficie chleba, ryb i wina. A jeżeli było dobrze? A jeżeli pozostawiony olbrzymi majątek nie jest “Kadukiem” i wszyscy zostali równo podzieleni? Czy dlatego, że najwięcej dostali Ci, którzy nie mieli nic, skrzywdzili resztę? Czy dlatego że nie mieli nic to nadal nic mieć nie powinni? O wyrodne pokolenie! – dostali tak wiele- wszystko a jeszcze dają sobie wmówić że nie dostali nic i że muszą za to następne pokolenia płacić. Ci , którzy dostali jeszcze więcej i więcej, którzy przejęli jeszcze więcej teraz wstydzą się swojego pochodzenia. W środku lepiej się “prezentują” Otoczenie nie jest atrakcyjne?!. Przejmujemy “Modę na Sukces”. a Ty biedny też możesz być bogaty a nawet bardzo bogaty więc radź sobie sam. Nie masz pracy? jak to możliwe?” przecież teraz jest dobrze”!.. hmm. Wstyd. Coraz większy wstyd. Już słychać wyrzuty sumienia bo wszakże zmarnotrawiono wiele ale jeszcze domy pozostały! Potrzeba było upływu pokoleniowego cyklu, by niektórzy uzmysłowili sobie , że pozostawią po sobie mniej niż sami otrzymali.Co się da jeszcze uratować? A gdzież jego duch ? Pewnie by wołał - Pomożecie ratować ?? Dlaczego nikt Larum nie gra !? Wolą zagłuszać jęki bezrobotnych, zadłużonych ,własną modniejszą nutą. Inny śpiew, inna muzyka więc inni się weselą.
SŁUCHAĆ GDY INNI MÓWIĄ, MÓWIĆ GDY POZOSTALI MILCZĄ ! Los biednego nie potrzebuje narodowej identyfikacji. Choć ma twarz nie każdy ją widzi. Smutek, żal, rozpacz. Wszystko w gestach i oczach tym większych im bardziej pusty brzuch. Przed wojną, w czasie wojny i po jej zakończeniu. Wtedy nikt się tego nie wstydził. To był los większości. Adam Gierek wspomina biedę wszystkich; i pracujących górników w ciężkich kopalniach, i rosyjskich żołnierzy w jenieckich obozach, i żebrzących Niemców mijanych na stacjach w czasie jego powrotu do Polski. Pamiętał jak jego ojciec zanosił chleb rosyjskim jeńcom. Sam na pewno niewiele wiózł w drodze do kraju ale i tak podzielił się częścią dobytku z wyciągniętymi dłońmi. Nie ma lepszej szkoły niż samo życie. W tej szkole nie dostaje się żadnego świadectwa. Pokora wobec potrzebującego! W tej szkole osobisty przykład zawsze więcej znaczy aniżeli nawet 77 przykazań. Jakżesz to banalna prawda – biednemu najpewniej może pomóc biedny. A gdzież pracowałby i mieszkałby pokoleniowy wyż z lat 70-tych gdyby nie zbudowano drugiej Polski?! Kogo by stać było na świadomość pójścia do przodu w gospodarce?!. Krzykaczy nigdy nie brakuje. A fakty materialnej pozostałości każdemu kłamstwu zaprzeczą. Skala przeobrażeń gospodarczych dokonanych w tamtym okresie jest nie na rękę ideowym oponentom. Była to z pewnością zakała w ich oczach. Pomogła im zachłanność i brak wyobraźni nie tylko pracujących ale też nowego pokolenia inteligencji. Dylematy są zagłuszane propagandową agresją. Kto na tym skorzystał i korzysta ? Jak odnieść się do kulis życia politycznego, o których autor odważnie mówi i dokładnie wyjaśnia zachowania niektórych osób znanych ze sceny politycznej tamtego okresu ? ..... Nie jest to przypomnienie w imię rozpamiętywania a raczej w interesie upominania przyszłych polityków przed takim sposobem zdobywania celu. Nawet w , wydawałoby się, uzasadnionych momentach do pretensji nie widzimy podtekstu chęci rewanżu i utrwalania złych zamiarów. To charakteryzuje wyłącznie nieprzeciętnych ludzi. To wynosi się wyłącznie z Domu- rodzinnego wychowania. Najlepiej westchnąć przytaczając słowa wyryte na ścianie celi więziennej w Wenecji - “ Chroń nas Panie Boże przed przyjaciółmi bo z wrogami poradzę sobie sam”. Swiat ciągle dziwnie taki sam i taki sam dziwny. UPŁYWA SZYBKO ŻYCIE Nawet zaciera się pamięć ale fakty, jak stojące kamienie przy drodze życia, pozostaną jako świadectwo. W politycznym dziele “Spełnionym “ przywódcą jest tylko ten, kto pozostawi materialny i duchowy dorobek. Mankamentem środowiska lewicowego jest brak ceremoniału pojednywania i przebaczania. Pozostają tylko gesty ... albo nieprzerwane milczenie aż do śmierci. W warunkach politycznej demokracji, gdy sprawa wyboru przywództwa nie jest sprawą jednej partii i jednego środowiska a jest w rękach całego narodu wyrasta potrzeba troski o walory całego środowiska , troska o nieskazitelny wizerunek. Wiarygodność wszystkich leży na barkach wszystkich. Tak niezbędne gesty pojednawcze to nie tylko ratunek przed kompletnym upadkiem ale warunek wyjściowy do dalszych lepszych przeobrażeń. Ale jak to zrobić, gdy nikt nie chce przyznać się do błędu. Każdy chce być mądry, mądrzejszy i najmądrzejszy. Przecież życie każdego to pasmo nieustannie popełnianych błędów – chodzi o to ażeby popełnić ich jak najmniej. Tylko w zbiorowej trosce i odpowiedzialności jest gwarancja zbiorowej mądrości. Lepsza jest więc podpowiedź niż oskarżanie. Wczytując się we wspomnienia z przeszłości nierozerwalnie dokonujemy konfrontacji z własną pamiecią. Gdy wspomnienia Adama Gierka dotyczą jego ojca , który był przez dekadę przywódcą Polski wspominamy własne refleksje. Politycznie lata oddziaływania Edwarda Gierka należą do przeszłości. Społecznie to lata jak najbardziej aktualne chociażby przez sam fakt zamieszkiwania przez miliony ludzi w domach z wielkiej płyty, które są dla niejednego trwałym dorobkiem i gwarancją mieszkaniowej stabilności. Nie można się wahać, że ideowo jest to zagadnienie i aktualne i przyszłościowe, Od samego początku rozmowa sprowadza się do wspomnień z podtekstami warunków życia i nieustanną migracją za chlebem, …za lepszym losem. Jest to odwrotne do obecnej nieskrywanej i szyderczej tendencji obojętności na los przeciętnego człowieka. Problem warunków egzystencji dotyczy każdego człowieka w każdym pokoleniu. Ze szczególną ostrością spotykają się z tym problemem ludzie bez własnego materialnego zaplecza i tym samym bez jakiejkolwiek gwarancji egzystencji. Gdy oficjalna propaganda roztacza kurtyny zasłaniające materialne osiągnięcia, gdy wyklina się cały okres PRL-u zaciekle obrzydzając tamte lata jakżesz ważna jest odważna prezentacja wspomnień dająca niejednemu otuchę i szansę obrony a może i nowe refleksje. Może wreszcie wyrośnie polityk na miarę Edwarda Gierka, którego slowa, by nikt nigdy nie musiał wyjeżdżać z kraju za chlebem, brzmią mi w uszach do dziś a będą aktualne do ostatniej tułaczki ostatniego potrzebującego. Potrzebne są wszystkim refleksje- milczące odniesienie się do nawet najbardziej drażliwych problemów ale czy wyciągamy poprawne wnioski? Nie ma zbiorowej refleksji. Jest tylko suma indywidualnych myśli, wiedzy- suma pozytywnej emocji. Nasz kraj jest różnorodny w swej intencji swych obywateli. Złe emocje doprowadzają do rozbicia i rozdarcia. Rzadko kiedy i rzadko komu udaje się ukierunkować emocje wielu w jednym pozytywnym dla wszystkich kierunku. Nie sposób jest znaleźć lekarstwo na egoizm. Jest to przywara człowieka rujnująca wszelkie więzi i idee wspólnoty. W imię własnych interesów, jawnego czy ukrytego egoizmu, ludzie burzyli, burzą i burzyć będą wszytko dla wlasnego zawłaszczania, będą dyskredytować szkalować te osiągnięcia i tych ludzi, które są obrazem i owocem altruizmu. Warto zastanowić się przez chwilę nad skalą poświęcenia się dla dobra ogółu wielu lewicowych działaczy/ jakżesz obce to już określenie/ z okresu PRL-u. Warto przypomnieć sobie ten charakterystyczny entuzjazm. Gdy sięgamy w przeszłość widzimy, że praktycznie kurtyna każdego z powojennych przywódców Polski aż do dzisiejszych chwil, opada przy dezaprobacie ogółu. Nie trudno jednak dostrzec, że za każdym razem Lud jest tylko narzędziem przemian. Za każdym razem trzeba umieć wybaczyć - bo niestety... w większości przypadków “nie wiedzą co czynią”. Działalność społeczna nigdy nie będzie finalizowana przy wdzięcznośći obdarowanych. Nie wolno nawet na to liczyć. Przeważnie kończy się rozterkami duchowymi z tym większym tragizmem im większe poświęcenie. Edward Gierek dał emerytury rolnikom całej Polski. Z czego żył on sam na emeryturze?! Zainaugurował dialog z kościołem czego nie mogli Mu wybaczyć ostrożni towarzysze ironizując o Gierkokatolicyźmie. I co? – jest choć jeden słowny pozytywny gest spośród rzeszy obrońców Ducha Wiary? Czy mają rację Ci, którzy nie zalecają z nimi przyjaźni? Owszem wypowiadają nader często nazwisko Gierek w audycjach radiowych ale, o ironio, wyłącznie w pejoratywnym kontekście by cały okres PRL-u był w jednej piekielnej barwie. A owszem mówi się i pacierz, i owszem powtarza się ...”odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom i co ...? wszyscy rżną głupa jak Wałęsa przy liturgicznych słowach –“przekażcie sobie znak pokoju”. On nie musi słuchać Pana Boga – on sam lepiej wie komu podać rękę. A niektórzy duchowni? – też wiedzą lepiej od wyznawanego Boga komu wybaczyć. Czy można w istocie rzeczy dziwić się temu? Przecież Chrystus wiedział, że nikt go nie będzie bronił przed ukrzyżowaniem. Wiedział, że nawet jego pierwszy namaszczony wybraniec aż trzy razy się Go wyprze bojąc się miecza rzymskiego żołnierza. On nadal nikomu nie wierzy i nie przyjdzie już incognito, bo.....pewnie powtórnie by go ukrzyżowano. Dlatego zapowiada drugą wizytę ale z gromami nie dając komukolwiek glejtu i jakichkolwiek pełnomocnictw. Czy nie wyjaśnia nam to,że beneficjenci wszelkich dóbr nie zasługują na powtórną łaskę darczyńców? Winnym trzeba wybaczyć! – chociaż nie będzie prośby o wybaczenie, nie było i nie będzie wyznania winy, i wiedzieli co czynili....Adam Gierek wyjaśnił moją wieloletnią niewiedzę dotyczącą okoliczności i warunków intenowania Edwarda Gieka. Dobrze przynajmniej, choć szkoda że tak późno, że można było usłyszeć autentyczną i szczerą refleksję autora siłowych rozwiązań, że..”ekonomia to nie na głowę generałów”. Los po wielu latach sobie szydzi. Teraz opozycja zabiera im uprzywilejowane emerytury. Więc jednak los. Wobec niego najlepsza jest zawsze pokora. A pokorni nie będą przekomarzać się i licytować z chrześcijańskimi zasadami nawet będąc agnostykami czy ateistami. Dla skłonnych do transcendentnych refleksji bliżej jest do pokonania przyziemnych waśni. Nie ma jedynie mądrych ani jednej mądrości. Tylko dodawanie powiększa. Podział i ujmowanie zawsze daje wynik mniejszy. To takie proste a okazuje się, że nie do pokonania. Okazuzje się, że nie tylko sfera ekonomii ale proste rachunki dla wielu są za trudne. Gdyby nie przerwano dekady Edwarda Gieka?- z pewnością byłoby więcej mieszkań tak niezbędnych i teraz i z pewnością zagospodarowano by Wisłę oszczędzając cierpień powodzianom. Wcześniej czy poźniej do tych programów trzeba będzie wrócić- oczywiście lepiej jak najszybciej. Miecz Damoklesa wisi nad naszymi głowami sygnalizując wiele niebezpieczeństw!! Ziemia się kręci i dzięki temu powódź przeminie. Dzięki temu przypominamy o programie Wisła 2000 opracowanego w latach Edwarda Gierka, który właśnie teraz, gdyby został zrealizowany, ustrzegłby nas już poraz kolejny przed tą powodzią!. Obecni politycy wobec takiego rażenia przez naturę nie mają wiele do powiedzenia choć mówią, mówią... i do końca sami nie wiedzą co powiedzieć. Gierek nic nie musiałby mówić. Wygrywa samymi faktami nie tylko w strefie powodziowej. Kto dostrzega, właśnie teraz, siłę zbiorowego społecznego poświęcenia w walce z żywiołem. Wystarczyło kilka dni ,,społecznego czynu” by prawie się udało opanować żywioł wód. Czy do wszystkiego potrzebne są pieniądze? Najpierw pieniądz a potem praca? Czy naprawdę trzeba być aż tak niehonorowo wyrachowanym by nawet na tak oczywistym skrajnym przykładzie jak powódź i charakter walki z jej konsekwencjami nie zrozumieć błędu w obowiązującej obecnie doktrynie ekonomicznej? Kto dostrzega, że nadchodzi groźba niewypłacalności?!! Za jego pożyczki zbudowano drugą Polskę. Obecne pożyczki są corocznie przejadane. Nieuregulowane struktury rzeczne toż to samo co nieuregulowana struktura własnościowa w gospodarce. Wisła jest nasza ale nieuregulowana rządzi się sama!. Gospodarka w Polce nie znaczy ,że jest polska. Niekontrolowany wylew strumieni podnoszonego wciąż zadłużenia i narastających kosztów przy niestabilnej gospodarce może zalać wszystko i wszystkich. Czy potrzeba krachu, żeby podjąć komisaryczne myślenie i działanie. Prawdziwym Patriotom zawsze zależy na dobru Polski. Tacy ludzie zawsze się porozumieją dla dobra ogółu przy zachowaniu wzajemnego szacunku. Czego więc brakuje do porozumienia? Czyżby patriotyzm skończył się wraz ze śmiercią Wyszyńskiego i Gierka ? To są osobiste wciąż żywe refleksje Mariana Szymańskiego po przeczytaniu rozmów z prof. Adamem Gierkiem spisanych w 2009 r przez Krzysztofa Lubczyńskiego i Mieczysława Kozłowskiego opublikowanych przez wydawnictwo Nowe Słowo.
|