W styczniu br minęła 95 rocznica urodzin Edwarda Gierka, byłego przywódcy Polski, patrioty i człowieka lewicy. Za jego kadencji Polska doznała niebywałego przyspieszenia gospodarczego, społecznego i cywilizacyjnego. Dzisiaj usiłuje się wymazać osiągnięcia i przekreślić dorobek Polski Ludowej w okresie jego rządów. W rocznicę urodzin publikujemy szkic biograficzny, który przypomina tę heroiczną, ale i tragiczną postać.

Nie chciałem być sekretarzem malowanym


- droga życiowa Edwarda Gierka –

 

Twórca polskiej drogi do sukcesu lat 70-tych przyszedł na świat 6 stycznia 1913 roku w Porąbce koło Dąbrowy Górniczej. Podkreślał zawsze z dumą, że ziemią mu najbliższą i najdroższą jest Zagłębie Dąbrowskie. Był to region położony na styku terytoriów trzech zaborców: Rosji, Prus i Austrii. To położenie sprawiało, że szybciej niż gdzie indziej rozwijał się przemysł, szczególnie wydobywczy, a także kwitł przemyt. Ludzie przybywający z ubogich stron Kongresówki znajdowali tam pracę w powstających jedna za drugą kopalniach, choć niebezpieczną i źle płatną.

Ojciec Edwarda Gierka, Adam Gierek, jak wielu innych, w poszukiwaniu pracy przybył do Zagłębia z Kielecczyzny. Tu się ożenił z Pauliną z domu Gojny i został górnikiem. On miał dwadzieścia dwa lata, a wybranka jego serca – szesnaście. Wkrótce rodzina powiększyła się – najpierw przyszedł na świat syn Edward, a w kilka lat później córka Helena.

Adam Gierek niedługo cieszył się szczęściem rodzinnym, w 1917 roku zginął w katastrofie górniczej w kopalni “Kazimierz-Juliusz”. Taki sam los spotkał czterech mężczyzn w rodzinie Pauliny: pod ziemią zginęli jej ojciec, dziad, brat i wuj. Paulina została sama z czteroletnim synkiem i roczną córeczką. Aby zapewnić utrzymanie rodzinie podjęła pracę w przykopalnianej piaskarni. Edward Gierek wspominał, że jego matka nie ugięła się pod brzemieniem nieszczęścia i nie tylko zapewniała byt swoim najbliższym, ale i dbała o nich ze szczególną troskliwością.

W 1920 roku matka Edwarda wyszła ponownie za mąż, także za górnika z kopalni “Kazimierz-Juliusz”. Dla borykającej się z ciężkim losem Pauliny, samotnie wychowującej dzieci, sytuacja odmieniła się na lepsze. Edward Gierek wspominał ojczyma bardzo ciepło: “Był człowiekiem dobrym, kochał matkę, nigdy też nie dał nam odczuć, że jest ojczymem”.

W 1919 roku chłopiec rozpoczął naukę w czteroklasowej szkole powszechnej w Porąbce, ale nie na długo. Cała rodzina ruszyła wkrótce za chlebem do Francji. W górniczym miasteczku Messeix, gdzie zamieszkali, Gierek ukończył szkołę podstawową i dobrze poznał język francuski, co w późniejszych latach bardzo się mu przydało. Po kilku latach rodzina przeniosła się na północ Francji i tam trzynastoletni Edward rozpoczął pracę jako młody górnik – ładowacz wózków. Dobrze wtedy poznał smak ciężkiej pracy w kopalni. Wczesne lata młodości miały mu przebiec pod znakiem wyrzeczeń i niebezpiecznej harówki pod ziemią.

W latach światowego kryzysu gospodarczego, który wkrótce ogarnął i Francję, dla rodziny Gierka znów przyszły ciężkie czasy. Ojczym Edwarda – Antoni Jaros – próbował stawić im czoła i w poszukiwaniu zarobku przenosili się z miejsca na miejsce. Zapadł jednak na gruźlicę i musiał z żoną i siostrą Edwarda wrócić do kraju, gdzie wkrótce zmarł. Edward Gierek pozostał we Francji i oddał się działalności politycznej. W 1931 roku wstąpił do Francuskiej Partii Komunistycznej, został jej aktywistą i wziął udział w okupacyjnym strajku górniczym, za co relegowano go do Polski.

Tu odbył służbę wojskową, a po jej zakończeniu chwytał się różnych zajęć, pracował w cegielni a nawet fedrował węgiel w biedaszybach. Poznał co to jest bezrobocie i zawsze o tym pamiętał. W 1937 roku ożenił się ze Stanisławą Jędrusik i razem wyemigrowali do Belgii. Pracował w kopalniach Limburgii jako górnik specjalista od strzelniczych robót kamiennych. W Belgii przyszli na świat jego synowie: Adam, Zygmunt (który w czasie wojny zmarł) i Jerzy. W końcu lat trzydziestych niemało Polaków znalazło się w Komunistycznej Partii Belgii, a wśród nich Edward Gierek. Po wybuchu II wojny światowej i zajęciu Belgii przez Niemców nawiązał kontakt z miejscowym ruchem oporu. Jego zadanie polegało głównie na dostarczaniu materiałów wybuchowych. Pytany o motywy tej decyzji odpowiedział: “Skoro z tytułu swej pracy mogłem pomóc w akcjach sabotażowych, nie mogłem kolegom odmówić.”

Pod koniec wojny został członkiem belgijskiej agendy Związku Patriotów Polskich, a później członkiem jej władz. Należał do przywódców emigracji polskiej w Belgii i stał na czele delegacji Polonii, która w końcu 1946 roku przywiozła do zniszczonego wojną kraju dar – tak bardzo potrzebne w górnictwie narzędzia pracy jak młoty pneumatyczne. Dzięki Gierkowi w latach 1946 – 1948 wróciło do kraju wielu Polaków – górników, a on sam wkrótce znalazł się w Warszawie. Pracował w Wydziale Organizacyjnym Komitetu Centralnego PPR w gmachu przy ul. Chopina a rodzina mieszkała w Zagórzu u matki Gierka. Nie mógł się jednak pogodzić z rozłąką z rodziną i prosił swoich zwierzchników o przeniesienie na Śląsk. W 1948 roku został pracownikiem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach.

W latach 1949 – 1951 uczęszczał na kurs Centralnej Szkoły Partyjnej, a w 1951 roku przyszło mu wypełnić ważne zadanie. Pojechał uśmierzyć strajki górnicze, które wybuchły w Zagłębiu Dąbrowskim. Powodem buntu była decyzja władz o przedłużeniu czasu pracy górników pod ziemią. Strajkiem objęta była m.in. kopalnia “Kazimierz-Juliusz”, ta sama, w której zginął jego ojciec i dziad. Zjechał sam na dół i po dramatycznej wymianie zdań udało mu się przekonać górników, aby zgodzili się wyjechać na powierzchnię. Strajkujących członków partii wykluczono wtedy z PZPR, za co Gierek osobiście przeprosił ich w 1957 roku.

W 1952 roku został posłem do sejmu pierwszej kadencji, a na zjeździe partii w 1954 roku członkiem Komitetu Centralnego PZPR. W tym samym roku Bierut mianował go kierownikiem Wydziału Przemysłu Ciężkiego KC PZPR. Zabiegał wtedy o polepszenie bytu materialnego górników i podwyższenie im płac.

W 1956 roku został jednym z sześciu sekretarzy KC PZPR a w lipcu tego roku także członkiem Biura Politycznego i tym samym wszedł do ścisłego ośrodka kierowniczego władzy. W czerwcu 1956 roku na wieść o wybuchu strajku w Zakładach Cegielskiego Edward Gierek udał się do Poznania, aby osobiście spotkać się ze strajkującymi. Do centrum ogarniętego demonstracjami miasta dotarł tramwajem, ale na mediację było już za późno. Doszło do tragedii i rozlewu krwi.

W marcu 1957 roku Władysław Gomułka usunął Gierka ze swojego otoczenia, który wrócił na Śląsk, by zostać I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego w Katowicach. Do dziś wielu pamięta jak dużo przyszły przywódca Polski zrobił wtedy dla Śląska. Było to zasługą nie tylko jego talentów organizacyjnych, ale także umiejętności zjednywania sobie ludzi. Wiele sukcesów stało się możliwych dzięki harmonijnej współpracy z Jerzym Ziętkiem, ówczesnym wojewodą śląskim.

W marcu 1968 roku Gierek starał się trzymać Śląsk z daleka od niepokojów, jakie ogarnęły wiele ośrodków uniwersyteckich w kraju. Nie do końca się to mu udało. W czasie propagandowego wiecu na Śląsku wygłosił słynne przemówienie o śląskiej wodzie i gruchotaniu kości, co pamiętano mu bardzo długo. Adresatami tej groźby nie byli Żydzi. Trzeba także pamiętać o tym, że rodzina Gierka miała swoje zasługi w ratowaniu Żydów w czasie wojny. Matka przyszłego I sekretarza PZPR uratowała z getta dwie żydowskie rodziny.

Sukcesy gospodarcze, jakie odniosła ekipa Gierka na Śląsku sprawiły, że zaproponowano mu tekę wicepremiera. Ten jednak nie dał się odciąć od swojego “matecznika” i awans odrzucił.

W czasie wydarzeń grudniowych w 1970 roku Edward Gierek przebywał w Katowicach i informacje o tym, co się dzieje na Wybrzeżu, czerpał z radia francuskiego i telefonów. Wtedy pojawili się u niego dwaj członkowie najwyższych władz partyjnych: Stanisław Kania i Franciszek Szlachcic. Złożyli mu propozycję objęcia stanowiska I sekretarza KC PZPR, czyli przejęcia władzy w państwie. W dniu 20 grudnia Biuro Polityczne PZPR jednogłośnie wybrało go na to stanowisko. Wieczorem Edward Gierek wygłosił przemówienie transmitowane przez telewizję, w którym zwrócił się do narodu o poparcie.

W końcu stycznia 1971 roku doszło do strajku w szczecińskiej stoczni. Edward Gierek udał się wraz z premierem Piotrem Jaroszewiczem do strajkujących. Po długiej wymianie zdań udało mu się przekonać stoczniowców, aby zakończyli protest. Kolejne spotkanie odbyło się w Gdańsku, gdzie padło słynne pytanie-apel Gierka: “No więc jak – pomożecie?” i nie mniej słynna odpowiedź robotników: “Pomożemy!”. Po równie dramatycznym spotkaniu z łódzkimi włókniarkami zapadła decyzja o cofnięciu grudniowej podwyżki cen.

Aby przerwać stagnację gospodarczą i przyspieszyć rozwój przemysłowy kraju, Gierek postanowił odbyć rozmowy z przywódcami Zachodu, co w efekcie zaowocowało polityką zakupu całych zakładów z produkcją skierowaną na eksport. Wprowadzono nową politykę rolną i zniesiono obowiązkowe dostawy rolnicze. Płace zaczęły piąć się do góry, podwyższono także świadczenia rentowe i emerytalne. Wprowadzono emerytury dla rolników.

Przystąpiono do odbudowy Zamku Królewskiego, budowy Trasy Łazienkowskiej i nowoczesnego Dworca Centralnego w Warszawie. Powstała wielka fabryka licencyjna fiatów 126p w Bielsku Białej i Tychach. Zbudowano trasę szybkiego ruchu Warszawa-Katowice-Cieszyn. Przystąpiono do budowy wielkiej huty “Katowice” na Śląsku, Portu Północnego, rafinerii gdańskiej, rurociągu z Gdańska do Płocka, elektrowni i kopalni w Bełchatowie, zbudowano także lub zmodernizowano tysiące zakładów pracy i oddano do użytku miliony nowych mieszkań. W ten sposób roczniki z wyżu demograficznego mogły być wchłonięte przez rynek pracy i w sporej części udało się rozwiązać nabrzmiały problem mieszkaniowy.

W państwie rządzonym przez Gierka miało nie być więźniów politycznych, dlatego zwolniono z więzień uczestników wydarzeń marcowych, a wśród nich Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego. W sprawach zagranicznych I sekretarz nawiązał kontakty z USA i krajami Zachodu, co zaowocowało wizytami na najwyższym szczeblu i umowami gospodarczymi. Dbał także o dobre stosunki z Kremlem, co w ówczesnej sytuacji geopolitycznej Polski było wyrazem rozsądku. Otworzył Polskę na świat i wiele tysięcy Polaków po raz pierwszy mogło odbyć podróż na Zachód. Gdy Karol Wojtyła został papieżem, niezwłocznie zaprosił go do Polski, a ta wizyta przeszła do historii.

Wprowadzenie, po długim okresie, w czerwcu 1976 r. podwyżek cen na mięso i wiele artykułów żywnościowych stało się powodem niezadowolenia społecznego. Protesty, strajki i demonstracje objęły szereg wielkich zakładów przemysłowych, co zmusiło ekipę Gierka do wycofania się z podwyżki. Powstał wtedy Komitet Obrony Robotników jako zalążek przyszłej opozycji.

W końcu dekady lat siedemdziesiątych konieczne stało się ograniczenie inwestycji i przystąpienie do spłaty zadłużenia. W wyniku “manewru gospodarczego” deficyt w handlu zagranicznym został znacznie ograniczony, a zadłużenie do chwili odejścia Gierka zmniejszyło się do 22 miliardów dolarów. Całkowita spłata zadłużenia była realna, ale ekipa, która przyszła po Gierku, przyjęła inne priorytety gospodarcze i ograniczyła wymianę handlową z Zachodem.

Znaczne zmniejszenie w drugiej połowie dekady wzrostu płac realnych i ograniczenie konsumpcji, a także spowolnienie gospodarcze nakręciło spiralę niezadowolenia społecznego, a próby “okrężnego” wprowadzenia podwyżki cen na mięso i przetwory mięsne doprowadziło do rozlania fali strajkowej grożącej paraliżem kraju. Gierek chciał za wszelką cenę pokojowego rozwiązania konfliktu i zaakceptował podpisanie słynnych porozumień sierpniowych. Pozwolił w ten sposób na złamanie monopolu władzy sprawowanego przez PZPR, za co wyrzucono go z partii i internowano w grudniu 1981 r.

W początkach września 1980 r. czując za plecami oddech niecierpliwiących się konkurentów: Stanisława Kani i Wojciecha Jaruzelskiego odszedł ze stanowiska I Sekretarza PZPR. Chciał odejść godnie, ale jego następcy zrobili wszystko, aby podczas choroby (zawał) odsunąć go od władzy. Obrzucano go błotem i poniżano w oczach narodu. Sponiewierano i jego, i jego rodzinę, zatruto całą tragiczną starość. Nikt nie starał się odwołać kłamstw, które wtedy wypowiedziano i naprawić wyrządzone mu krzywdy. Ta plama do dzisiaj tkwi na honorze PZPR, przemienionej później w SDRP a następnie w Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Edward Gierek do końca swych dni żył w skromnym domu w Ustroniu koło Cieszyna z renty wypłacanej mu przez państwo belgijskie za pracę w tamtejszych kopalniach. Zmarł w 2001 roku. Za jego trumną szły dziesiątki tysięcy ludzi, z których wielu przybyło z różnych stron kraju. Wyrazem zmiany nastrojów społecznych był wybór na senatora RP jego syna Adama z najlepszym wynikiem w wyborach parlamentarnych 2001 r. Imię Edwarda Gierka jest ciągle żywe, o czym świadczą sondaże i rankingi polityków, w których nadal zajmuje wysoką pozycję.

Mieczysław Kozłowski