W OBRONIE PRAW SOCJALNYCH

W przeddzień wyborów parlamentarnych w Polsce toczyło się normalne życie, odbywały się spotkania bez okolicznościowej gorączki politycznej, na których mówiono o problemach gospodarczych i socjalnych dotyczących Polaków żyjących tu i teraz. Taką debatą była konferencja, która obradowała 18 października w Warszawie na temat: Czy społeczna gospodarka rynkowa rozwiąże problemy pracownicze? Została ona zorganizowana wspólnie przez nowo utworzony Instytut Badań nad Społeczną Gospodarką Rynkową oraz Federację Związków Zawodowych “Metalowcy”. Obradom przewodniczył szef Metalowców Romuald Wojtkowiak, a konferencję prowadził dr Janusz Dąbrowski z Instytutu Badań nad Społeczną Gospodarką Rynkową.

Debata o społecznej gospodarce rynkowej w zamyśle organizatorów miała odczarować zapis w konstytucji określający fundamenty naszego ustroju gospodarczego, a który jest coraz bardziej nachalnie kwestionowany przez środowiska neoliberalne. Spór idzie o to, czy mamy wprowadzać gospodarkę o bardziej prospołecznym nastawieniu, czy też puścić wolno lejce gospodarce wolnorynkowej. Sam termin społeczna gospodarka rynkowa oznacza, że podstawą ustroju gospodarczego jest gospodarka rynkowa z elementami dialogu społecznego między pracownikami a pracodawcami oraz interwencjonizmem ze strony państwa w przypadku nierówności społecznych. Społeczna gospodarka rynkowa oparta jest na wolności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności.

- Metalowcy są związkiem, który zawsze bronił praw pracowniczych – podkreślił R. Wojtkowiak. – O społecznej gospodarce rynkowej słyszymy z wielu stron od wielu partnerów, ale odnosimy wrażenie, że tak do końca nie bardzo wiedzą, o czym mówią. A chodzi o rozróżnienie, gdzie leżą interesy ludzi pracy, w jaki sposób można ich bronić, jak widzimy Europę socjalną i jak ona ma wyglądać w wyobrażeniu liderów Unii Europejskiej – wypunktował najważniejsze tezy konferencji szef Metalowców.

Prof. Bożyk w swoim referacie odpowiadał na pytanie: Czy w Europie Zachodniej pozostało coś jeszcze ze społecznej gospodarki rynkowej? Dokonał analizy stanu wiodących gospodarek europejskich zawierających te elementy i skutków, jakie może przynieść konfrontacja z obecną gospodarką polską. Najtrudniejsze zadanie to ustalenie pojęć, gdyż co ekonomista to co innego, co program to co innego i co publikacja w tym zakresie to także co innego. Rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej odpowiadając na te pytania przywołał przykłady gospodarek trzech obszarów Europy Zachodniej: pierwszy to Wielka Brytania, drugi to Niemcy, Holandia i inne kraje Europy kontynentalnej, a trzeci to Szwecja. Również społeczną gospodarkę rynkową da się – zdaniem prof. Bożyka – zlokalizować na trzech płaszczyznach: pierwsza – to jej zasady, druga – to państwo strzegące tych zasad i trzecia to bezpośredni udział państwa w finansowaniu niektórych zobowiązań. Wiodąca rola w tej mierze przypada państwu, które ma zagwarantować warunki trójstronnego dialogu społecznego między państwem, pracownikami a pracodawcami. Jego efektem ma być dążenie do pełnego zatrudnienia.

Zagadnienie: Jaki model socjalny buduje się dziś w Europie Zachodniej – naświetlił prof. Adam Gierek. W swojej wypowiedzi eurodeputowany zarysował poszczególne modele państwa socjalnego, z jakim mamy do czynienia w Europie Zachodniej – od najbardziej liberalnej Wielkiej Brytanii po najbardziej opiekuńcze kraje skandynawskie. Z dokonanej analizy wynika, że nie ma obecnie jednego wspólnego europejskiego modelu socjalnego, a droga do jego realizacji jest jeszcze daleka. O tym była mowa podczas obrad Międzynarodówki Socjalistycznej podczas narady w zeszłym roku w Portugalii. Nie są też znane przyszłe modele nowych państw członkowskich, które znajdują się we wstępnej fazie realizacji. To zależy także od aktualnie kształtującej się sytuacji, np. w Polsce od tego, kto wygra wybory. W tym kontekście prof. A. Gierek postawił pytanie: czy sprawiedliwość społeczna jeszcze istnieje i czy ma jeszcze jakąkolwiek szansę w liberalizującym się świecie, w którym rządzi darwinowska zasada walki o byt. Odpowiedź, zdaniem referenta, może być tylko jedna – jest to warunek sine qua non przetrwania naszej cywilizacji.

Prof. Mieczysław Dudek z Uniwersytetu Zielonogórskiego zastanawiał się nad pytaniem: Z jakich środków socjalnych UE może dziś skorzystać Polska? Ta możliwość jest realna, gdyż w naszym zasięgu pozostaje duży fundusz społeczny wynoszący ok. 10 mld euro w perspektywie lat 2007 – 2013. Jednakże czerpanie z tego funduszu trochę inaczej rozumie się u nas, a trochę inaczej w Unii Europejskiej. Wynika to z tego, że UE nie prowadzi spójnej polityki socjalnej. A jeśli takiej polityki nie ma, to również nie gromadzi się na nią środków. Złożyły się na to dwie przyczyny: wybór drogi integracji (politycznej) oraz kierunek integracji (ekonomicznej) wspólnoty europejskiej. Miało to znaczący wpływ na ukształtowanie się preferencji społecznych a co za tym idzie polityki socjalnej w poszczególnych krajach członkowskich. Mówi się, że ta polityka powinna być jednolita dla całej UE, dlatego nie ma sensu tworzyć wspólnej, czyli specyficznej polityki socjalnej, tylko w miarę rozwoju gospodarczego, konkurencyjności i wzrostu dochodów w poszczególnych krajach, te różnice w poziomach socjalnych będą się w Europie powoli wyrównywały. W tym kontekście pytanie o perspektywy integracji socjalnej w UE pozostaje aktualne.

W dyskusji akcentowano rolę państwa w gospodarce; powinno być ono nie tylko stróżem porządku rynkowego, odpowiedzialnym za prawodawstwo i troskę o przestrzeganie prawa, lecz ponoszącym konsekwencje za rozwój gospodarczy, równowagę budżetową, walkę z bezrobociem, sytuację społeczną itp. Konieczne jest przede wszystkim podjęcie kroków niezbędnych do zainicjowania długofalowego rozwoju gospodarczego. Aby stało się to możliwe, trzeba zastąpić podstawy prawne gospodarki liberalno-monetarnej uregulowaniami właściwymi dla społecznej gospodarki rynkowej.