|
Warszawa, 4 czerwca 2007 r. Profesor
Szanowny Panie, Aż dziw bierze, jak kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się prawdą. Doszedłem do takiego wniosku po lekturze Pańskiego wywiadu udzielonego red. Dominice Rafalskiej w “Tygodniku Powszechnym” z 3 czerwca b.r. (“W poszukiwaniu straconego czasu”). W wywiadzie tym powtarza Pan przecież oskarżenia pod adresem E. Gierka, sformułowane przez jego bezpośrednich następców politycznych, a potem przez Leszka Balcerowicza. Wszyscy oni uczynili to, chcąc ukryć przed społeczeństwem błędy własnej polityki. Chodzi mi zwłaszcza o próbę zrzucenia na E. Gierka odpowiedzialności za zadłużenie Polski sięgające dziś 170 mld dolarów. Nic bardziej fałszywego. W latach siedemdziesiątych średnio- i długookresowe zadłużenie Polski wyniosło 19,6 mld dol. (zadłużenie krótkookresowe trzeba było od razu spłacić). W stosunku do dochodu narodowego Polski nie było to wiele (obciążenie ratami kapitałowymi i odsetkami wynosiło w skali rocznej 8% PKB). Nie znaczy to jednak, że pod koniec lat 70-tych Polska nie miała kłopotów ze spłatą długów. Zrodził je nie tyle fakt, że długi Gierka zostały “przejedzone” - co było całkowitą nieprawdą - lecz to, że w wyniku światowego kryzysu naftowego gospodarka krajów zachodnich, które były tradycyjnymi odbiorcami naszych wyrobów (także przemysłowych), znalazła się w głębokim kryzysie. W efekcie ich popyt na nasze wyroby drastycznie zmalał, a nasz eksport uległ ograniczeniu. Z drugiej strony, Polska musiała w drugiej połowie lat 70-tych przerwać import towarów inwestycyjnych, gdyż w świecie rozpoczęła się reorientacja postępu technicznego (pod wpływem olbrzymiego wzrostu cen surowców, zwłaszcza energetycznych) na energo- i materiałooszczędny. Należało więc oczekiwać, że za dwa-trzy lata pojawią się nowe technologie służące do produkcji samochodów, sprzętu gospodarstwa domowego itp., zużywających na jednostkę 5-10 razy mniej energii i surowców, co już na początku lat 80-tych stało się faktem. Głupotą byłaby więc kontynuacja importu z Zachodu technologii, które do połowy lat 70-tych były bardzo nowoczesne, a potem nagle zaczęły stawać się bezużyteczne. Pamiętać należy jednocześnie, że w latach 70-tych kredyty były bardzo tanie: ich oprocentowanie kształtowało się w granicach 5% rocznie, przy inflacji 7% rocznie. Takie były fakty. Powodem był nadmiar dolarów na rynku, najpierw dodrukowywanych przez USA za względu na permanentnie ujemny bilans handlowy tego kraju, potem zaś ze względu na wzrost cen ropy naftowej i olbrzymi “nawis” tzw. petrodolarów. Oznacza to, że przeważającą część kredytów Gierek zaciągnął “za darmo”. Jakże można twierdzić, że kredyty te zostały zmarnowane – a kto wybudował linię kolejową Warszawa-Katowice, która do dziś spełnia wymogi stawiane przez pociągi ekspresowe? Kto wybudował ponad 300 km drogi szybkiego ruchu Warszawa-Katowice, Trasę Łazienkowską, Wisłostradę, Dworzec Centralny, Port Północny, Hutę Katowice, Fabrykę Samochodów Osobowych i ponad 500 innych inwestycji? Kto wybudował 2 miliony mieszkań (prawie 300 tysięcy rocznie)? Dziś część tych obiektów odmawia posłuszeństwa, bo nikt przez ponad 30 lat nie inwestował w nie. A ile setek milionów samochodów przejechało Trasą Łazienkowską, ile milionów pasażerów przewinęło się przez Dworzec Centralny? Te obiekty w międzyczasie zostawione zostały same sobie. Dziwimy się, że po tylu latach wymagają remontu. To tak, jakby każdy z nas przez swoje mieszkanie przepuścił tysiące gości, nie remontując go. A propos mieszkań: budowano je z wielkiej płyty, bo wtedy była to metoda najtańsza i najlepsza; wszyscy na świecie tak budowali, także na Zachodzie. W roku 2007 technologia budownictwa mieszkaniowego jest inna, ale dziś budujemy ledwie 100 tys. mieszkań rocznie – z tego 50 tys. domów na wsi, 48 tys. mieszkań komercyjnych i jedynie 2 tys. mieszkań tańszych, dla zwykłego śmiertelnika. Nie będę wspominał o dzisiejszej budowie dróg szybkiego ruchu, czy autostrad, bo to temat wstydliwy. I na koniec: dochody z prywatyzacji obiektów przemysłowych w latach 1990-2007 wyniosły około 40 mld dol., z tego w stu procentach były to obiekty zbudowane, bądź gruntownie zmodernizowane przez E. Gierka. O jakim więc “ciężarze” gierkowskiego zadłużenia my tu mówimy? Panie Dyrektorze Oddziału Warszawskiego IPN, jeżeli chce się Pan ubierać w szaty Katona, pora pisać prawdę, nawet jeśli jest ona niewygodna dla rzeczników pewnych tez! Łączę wyrazy szacunku Prof. Paweł Bożyk |