|
Rola i zadania społecznej gospodarki rynkowej Debata zespołu eksperckiego, która przebiegała wokół punktu 4 Deklaracji Ideowo-Programowej Kongresu Porozumienia Lewicy, odbyła się 11 października 2007 r. w siedzibie Instytutu Badań nad Społeczną Gospodarką Rynkową. W dyskusji wykorzystano wątki z materiału nadesłanego przez członka zespołu Maksymiliana Podstawskiego. Traktujemy tę debatę jako otwartą i zapraszamy do uzupełniania jej wątków przez naszych Internautów. Punkt 4. budować gospodarkę społeczną, eliminującą destrukcyjną konkurencję, która prowadzi do zniewolenia pracownika i niesprawiedliwości społecznej.
Maksymilian Podstawski Termin społeczna gospodarka rynkowa zawarty jest w Konstytucji RP i oznacza, że podstawą ustroju gospodarczego jest gospodarka rynkowa z elementami dialogu społecznego między pracownikami a pracodawcami oraz interwencjonizmem ze strony państwa w przypadku nierówności społecznych. Społeczna gospodarka rynkowa oparta jest na wolności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności. Społeczna gospodarka rynkowa działa w otoczeniu rynkowym. Pojęcie społecznej gospodarki rynkowej jest bardzo szerokie i dotyka wiele sfer życia społecznego. Za istotną cechę gospodarki społecznej należy uznać prymat działania na rzecz ludzi nad maksymalizacją zysku. Dla podmiotów gospodarczych oprócz zysku istotnego znaczenia nabierają takie kryteria jak sprawiedliwość społeczna i misja społeczna. Podmioty społecznej gospodarki rynkowej zaspokajają potrzeby swych członków, wykonują zadania, z których ani państwo, ani inne podmioty gospodarcze nie wywiązują się w sposób wystarczająco skuteczny. Podmioty gospodarki społecznej to przede wszystkim spółdzielnie, towarzystwa świadczeń wzajemnych, ubezpieczenia oraz fundacje i stowarzyszenia. Takie rozumienie gospodarki społecznej współgra z priorytetami Unii Europejskiej (spójność społeczna, pełne zatrudnienie, walka z biedą, demokracja uczestnicząca, poprawa zarządzania i trwały rozwój). Istotą porządku społecznego proponowanego w ramach idei społecznej gospodarki rynkowej jest dążenie do zharmonizowania rozwoju poprzez pogodzenie odmiennych racjonalności przypisywanych rynkowi, państwu i społeczeństwu. Liczne działania związane z promocją gospodarki społecznej podejmuje Unia Europejska. Państwa członkowskie zobowiązane są rozwijać konkurencyjność i tworzyć nowe miejsca pracy w ramach gospodarki społecznej, w szczególności w zakresie dostarczania dóbr i usług powiązanych z potrzebami niezaspokojonymi jeszcze przez rynek. Gospodarka społeczna radzi sobie z zaspokajaniem potrzeb, których nie mogą spełnić inne sektory. Cechuje ją prymat celów indywidualnych i społecznych nad kapitałem. Gospodarka społeczna rodzi konieczność tworzenia sieci współpracy i uczestnictwa obywateli na poziomie lokalnym. Bardzo często jednak instytucje gospodarki społecznej nie są w Europie powoływane oddolnie, ale powstają odgórnie, jako przekształcone struktury rządowe (nazywane organizacjami pozarządowymi – NGO), i finansowane są często nadal z funduszy publicznych. Należy zaznaczyć, że uznając potrzebę tworzenia szczególnego uprzywilejowanego miejsca dla gospodarki społecznej, przeciwstawianie jej gospodarce rynkowej (jeżeli ta ostatnia jako całość przepełniona jest “duchem” społecznym, a co powinno mieć miejsce) byłoby sztuczne i błędne. W ostatnich latach coraz więcej organizacji na Zachodzie w tzw. trzecim sektorze,x/ jak nazywana jest tam często gospodarka społeczna, zachowuje się jak przedsiębiorstwa rynkowe i zwiększa swe dochody poprzez podjęcie się przez organizację społeczną dodatkowej działalności rynkowej. Z jednej więc strony tradycyjne organizacje charytatywne i filantropijne stają się coraz bardziej komercyjne, a z drugiej – przedsiębiorstwa rynkowe zauważają potrzebę dbałości o “wymiar społeczny”. Jednym z typów organizacji należących do trzeciego sektora są organizacje pozarządowe, z których część przyjmuje formę przedsiębiorstwa społecznego, a część posiada swą specyfikę. Specyfika ta wyraża się w utrzymywaniu ścisłych więzów pomiędzy organizacjami pozarządowymi a rządem. Te ścisłe więzi – obok pozytywów – mają również słabe strony, gdyż organizacje pozarządowe stają się klientami pomocy społecznej, bez wpływu na jej działanie. Ponadto o strukturach administracji państwowej wiadomo, że są często niewydolne. Instytucje gospodarki społecznej finansowane są również przez międzynarodowe organizacje pozarządowe. Rozwój gospodarki społecznej powinien być efektem oddolnych działań, zwłaszcza na poziomie lokalnym. Pewną rolę w stymulowaniu tego rozwoju odegrać może rząd lub organizacje międzynarodowe (np. UE, ONZ, lub Bank Światowy). Jednym z celów wspierania rozwoju gospodarki społecznej w UE jest pokonanie problemu bezrobocia (3 sektor obejmuje w UE ok. 8% wszystkich przedsiębiorstw europejskich, wytwarza ok. 10% produktu europejskiego brutto i pracuje w nim ok. 10% ogółu zatrudnionych w gospodarce Unii). W Polsce rozwój 3 sektora jest opóźniony. Pracuje u nas jedynie 0,3% zatrudnionych w gospodarce, podczas gdy np. w Holandii 14%. Polska ma bogate tradycje w rozwijaniu przedsiębiorstw nazywanych obecnie “społecznymi”. Dziewiętnastowieczne kasy oszczędnościowo-pożyczkowe, spółdzielnie w środowiskach wiejskich, a w okresie międzywojennym spółdzielnie oraz towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych. W chwili obecnej mamy następujące organizacje: spółdzielnie i spółdzielnie pracy, bankowość spółdzielczą, spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (SKOK), towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych, organizacje pozarządowe (zajmują się one m.in. sportem, edukacją, i wychowaniem oraz ochroną zdrowia, rehabilitacją i pomocą niepełnosprawnym). (Na podstawie: Witold Kwaśnicki, Ekonomia (gospodarka) społeczna, Uniwersytet Wrocławski). Zasada społecznej gospodarki rynkowej dokonuje najbardziej ogólnej charakterystyki ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej. Samo pojęcie społecznej gospodarki rynkowej przyjęte zostało z niemieckiej doktryny prawa państwowego. Istotą tej koncepcji jest powiązanie 2 podstawowych idei: gospodarki rynkowej i państwa socjalnego. Koncepcja państwa socjalnego to aktywny sposób oddziaływania państwa na likwidowanie kryzysów i napięć społecznych. Dokonuje się to poprzez politykę interwencjonizmu państwowego oraz przez rozbudowę świadczeń socjalnych. Sformułowanie art. 20 Konstytucji należy rozumieć więc jako ogólne zobowiązanie państwa do podejmowania działań łagodzących społeczne skutki funkcjonowania rynku, ale jednocześnie dokonywanych przy poszanowaniu tych praw: Ogólna zasada społecznej gospodarki rynkowej odnosi się do wszystkich sektorów i branż gospodarki, a więc także do rolnictwa (istotne modyfikacje wnosi tu art. 23 Konstytucji, który określa gospodarki rodzinne jako podstawę ustroju rolnego państwa). (Na podstawie: Internet – Zasada społecznej gospodarki rynkowej). Uwagi i wnioski, pod ewentualną dyskusję:
Janusz Dąbrowski: Stan wiedzy w zakresie społecznej gospodarki rynkowej budzi spory niedosyt. Jeśli dowiadujemy się, że w Holandii 14 proc. zatrudnionych zajmuje się tym sektorem, a u nas 0,3 proc. to oznacza, że społeczna gospodarka rynkowa praktycznie u nas nie funkcjonuje. W Polsce jest bardzo zatomizowana organizacja tzw. roszczeń społecznych w stosunku do rynku. Przez wiele lat byłem działaczem Federacji Konsumentów i o ile we wszystkich krajach kapitalistycznych działały tego rodzaju organizacje, to u nas nie udawało się tego rozkręcić. Traktowanie konsumentów w Polsce było skandaliczne, natomiast na Zachodzie wszelkiego rodzaju organizacje, pisma i inicjatywy konsumenckie nie tylko były bardzo rozbudowane, ale do tego jeszcze funkcjonowała instytucja ombudsena, czyli rzecznika nie tylko praw obywatelskich, ale i praw konsumenckich. Oni udzielali nam wielu praktycznych rad, ale nam nigdy nie udawało się u nas wzbudzić szerszego zainteresowania, podobnie było z pismem konsumenckim, które nie mogło przebić się ze swoją tematyką. Podobnie wygląda sytuacja z organizacją “Primus non docere”, której przewodzi p. Sandauer. Ta organizacja powinna mieć zasięg masowy, ale poza jej przewodniczącym to jej nie widać. A przecież problem błędów lekarskich i niedostatków służby zdrowia jest problemem ogromnym. Te dwa przykłady dowodzą, jak mało jest u nas jest organizacji społecznych o takim charakterze i jak bardzo społeczna gospodarka rynkowa jest zaniedbana.
Jan Herman Ja w pojęciu społeczna gospodarka rynkowa odnajduję dwa elementy z zakresu języka ekonomicznego i polityki zarazem. Pierwszy element to rynek i jego funkcje. Generalnie rynek postrzega się jako miejsce swobodnej konkurencji i przedsiębiorczości, gdzie cel odpowiada komparatywnym wartościom. To obszar, gdzie funkcjonują wszelkie swobody gospodarcze, a państwo wkracza tylko wtedy, gdy musi zainterweniować. Tak pojmowany rynek jest naturalną własnością dominium prawicowego i liberalnego. Ja definiuję rynek nieco inaczej. Każdy z nas, a także organizacje gospodarcze są podmiotami gospodarującymi: poszczególny człowiek, rodzina, fabryka, region, fundacja, samorząd itd. Rynek to dla mnie jest pewien rodzaj przestrzeni gospodarczej, w której, każdy ze społecznej puli dobrobytu dostaje co najmniej tyle, ile do niej wkłada. Jeśli ktoś wykonuje pracę mało wydajną społecznie, jego wkład do puli dobrobytu jest ograniczony i w stosunku do tego wkładu inkasuje swoje wynagrodzenie. Można więc stwierdzić, że jest osobnikiem ubogim, ale trudno powiedzieć, że jest on wyzyskiwany. Natomiast jeśli ktoś wkłada do tej puli dużo, a otrzymuje połowę, to mimo tego, że jest osobą zamożną, jest w pewnym sensie niedoceniony. Czyli w skrócie: mało dajesz, mało bierzesz – dużo dajesz, dużo bierzesz. Jeśli proporcje są zachowane, to jest to sprawiedliwe. Poza rynkiem są dwie warstwy albo jak kto woli klasy: proletariat, który otrzymuje o wiele mniej niż daje, a także ten, kto może być wysoko posadowiony w hierarchii gospodarczej i dużo daje a mało bierze, to też zejdzie do poziomu niezamożności. Proletariat jest instytucją społeczną, która bierze się z wyzysku. Po drugiej stronie są sukcesorzy, czyli osobnicy, którzy mniej wkładają (do puli dobrobytu), a więcej otrzymują. W krańcowych przypadkach zdarza się, że nic nie wkładają, a dostają. Jeśli nawet ktoś dostaje tylko 200 zł, a nic dla pomnożenia tej sumy nie robi, to także jest sukcesorem. To sukcesorzy tworzą proletariuszy, gdyż ich działanie nastawione jest na sukces, którego są głównymi beneficjantami. Społeczna gospodarka rynkowa to jest cały pakiet rozwiązań, mechanizmów i instytucji administrowany przez państwo, centrum gospodarcze lub tzw. trzeci sektor, a czynnikiem sprawczym jest czynnik woli politycznej. Działanie społecznej gospodarki rynkowej nastawione jest na eliminację sukcesji, a w dalszej kolejności także proletariatu.
Janusz Dąbrowski Skoro, zdaniem wielu ekonomistów, nie ma wątpliwości, że rynek jest niesprawiedliwy, asymetryczny i większość ludzi wprowadza w błąd, to należy się zastanowić czy istnieją w Polsce systemy i konkretne instytucje, które niezbędny ład wprowadzają oraz czy ten niezbędny ład jest w programie jakiejkolwiek organizacji czy partii politycznej? Przypominam sobie, że kiedy brałem niegdyś udział w seminariach na Uniwersytecie Warszawskim na temat idei wprowadzania ładu społecznego to takie idee były wtedy mocno kolportowane. W tej chwili liberalne podejście do rynku głosi, że rynek działa bez wad i w sposób doskonały. Jeśli w wyniku prywatyzacji jakaś grupa ludzi zagrabi dorobek np. całego miasteczka, prywatyzując znajdującą się w nim fabrykę i ciągnąc zyski z pracy ludzi tam mieszkających, to ich działanie dla beneficjentów takiej transformacji jest pewnego rodzaju wzorcem. Za ten zakład można było zapłacić, ile ten ktoś chciał. Czy jest jakaś możliwość, aby ta społeczna gospodarka rynkowa rozwijała się a nawet uzyskała impet, a to co było niedobre, było przez nią korygowane?
Zbigniew Kazimierczak Jeśli chodzi o przejęcie zakładu w ten sposób, to może to być w pewien sposób zrozumiałe, ale jeśli przejęty zostanie np. szpital, to ze względu na aspekt społeczny jest to zupełnie inny rynek. Jeśli natomiast można dać konkretny przykład działania trójsektorowego na rynku pracy to może to być sprawa zatrudnienia. Jestem członkiem wojewódzkiej rady zatrudnienia. I tak miasto Płock chciało uzyskać od wojewody zgodę na to, aby urząd pracy miał “podwójny” charakter. Istnieje wszakże powiatowy urząd zatrudnienia, ale Płock jako miasto wydzielone też chce mieć własny urząd pracy. Siłą rzeczy oba te urzędy będą ze sobą konkurować. Są też pewne “pożytki”, bo 50 etatów w takim nowym urzędzie to zmniejszone o te etaty bezrobocie. Pozostaje sprawa kosztów, ale istnienie dwóch takich urzędów to możliwość pozyskiwania dodatkowych pieniędzy i to nawet tych unijnych. Nasza organizacja, czyli Ogólnopolski Związek Bezrobotnych nie ma szans w starciu z wyspecjalizowanymi agendami państwowymi z I i II sektora, by pozyskiwać środki na swoją działalność. I takie organizacje o charakterze społecznym często zaprzestają działalności, chociaż dobrze znają swoje środowiska i ich potrzeby w danym regionie. Podobnie dzieje się ze spółdzielczością, gdzie przekształcanie spółdzielni w spółki jest działaniem odwrotnym do założeń, na których opiera się społeczna gospodarka rynkowa.
Władysław Bujwid Czy rynek może rozwiązać wszystkie problemy? To są poglądy nawet nie liberalne a neoliberalne. Rynek służy do zaspakajania potrzeb i to bardzo różnych potrzeb. Są na nim dostępne produkty społecznie pożądane, ale także produkty społecznie szkodliwe. Z rynku powinny być wyeliminowane produkty i usługi, które są szkodliwe społecznie – tym regulatorem powinno być państwo. Drugim ważnym obszarem jest pomiar wkładu i rekompensaty. Wkładamy pracę, ale sprzedaje się ją nie wedle wkładu tylko wedle jej wartości użytkowej. Inną miarą wkładu jest rekompensata. Powstaje pytanie, jak ta rekompensata ma być podzielona? Czy cała ona należy się właścicielowi infrastruktury organizacyjnej, czy pracownikowi, czy też państwu, które jest właścicielem całej struktury otaczającej. W Polsce obowiązuje zasada, że cała rekompensata należy się właścicielowi infrastruktury organizacyjnej, którego udział w rekompensacie ma się jeszcze zwiększać przez obniżanie należnych państwu podatków. A przecież na to, aby ta infrastruktura mogła funkcjonować potrzebna jest infrastruktura wyższego rzędu, która pozwoli wykształcić pracowników, otoczyć ich opieką, stworzyć komunikację itp. Także poglądy skrajnie lewicowe, że cała rekompensata należy się pracownikom też wydają się niesłuszne. Są trzy podmioty, które wytwarzają dobra i usługi: pracownicy, właściciele i państwo. Cały zysk powinien być dzielony na te trzy podmioty, które uczestniczą w jego wytwarzaniu. A więc konieczne jest skorygowanie obecnej praktyki, która premiuje głównie właścicieli. Inną sprawa jest problem dostępności do tej rekompensaty. Nie każdy bowiem może świadczyć pracę: są tej możliwości pozbawione dzieci, ludzie o znacznym stopniu niepełnosprawności albo przewlekle chorzy. Nie każdy może więc wnosić swój wkład, ale musi mieć zagwarantowany dostęp do niego, aby mógł funkcjonować i żyć. Dlatego także w tym zakresie potrzebna jest ingerencja społeczna w rynek i jego działanie. Społeczna gospodarka rynkowa powinna dążyć do rozwiązywania tego rodzaju problemów.
Jerzy Orłowski W moim przekonaniu włączenie państwa, które pełni opiekę nad społeczeństwem, w obieg gospodarki rynkowej, powinno być zapewnione. Musi to jednak być skonkretyzowane, w jakich dziedzinach państwo zobowiązane jest świadczyć usługi na rzecz społeczeństwa. Konieczne są pewne standardy, które władza państwowa gwarantuje społeczeństwu. Ten obszar powinien być wyłączony spod działania gospodarki rynkowej, gdyż jest sferą przynależności i obowiązku. Na ile ten obowiązek jest zaspakajany to już jest inna sprawa. Wynika to z polityki fiskalnej i ze środków, jakie państwo będzie gotowe poświęcić na te cele. A jest ich bardzo wiele. Ten pakiet należy jednoznacznie określić jako nieprodukcyjny i nieprzynależny do dóbr rynkowych. Są pewne obszary, które musi wypełniać państwo, np. infrastruktura, informatyka, czyli elementy sterujące postępem, a przysłowiowa szczoteczka do zębów będzie na szarym końcu. Chcąc mówić o społecznej gospodarce rynkowej należy wydzielić to co państwo zobowiązane jest zapewnić społeczeństwu, a następnie z czego powinno ono zrezygnować na rzecz uzupełnienia możliwości działania przez inne jednostki gospodarcze. Rozwijając poszczególne tematy konieczne będzie omawianie ich w poszczególnych obszarach zagadnień np. budownictwo, spółdzielczość, oświata, zdrowie, handel krajowy i zagraniczny itp.
Mieczysław Kozłowski Społeczna gospodarka rynkowa jest określona zapisem w konstytucji, który pozostaje zapisem “na papierze”. Powinniśmy się zastanowić, dlaczego tak się dzieje i co można zrobić, aby zmienić ten stan rzeczy. Otóż wielu ekonomistów oraz tych, do których należy głos publiczny, starają się nam wmówić, że nasza rzeczywistość społeczna i ekonomiczna regulowana jest przez gospodarkę wolnorynkową i tylko przez nią. A przecież ten rodzaj konkurencji, z jakim mamy obecnie do czynienia, kojarzy się raczej z wolną amerykanką niż uczciwymi zasadami gry rynkowej. Czy w tej przestrzeni, którą zajęła gospodarka wolnorynkowa, jest jeszcze miejsce dla społecznej gospodarki rynkowej? W jaki sposób możemy się przeciwstawić zawłaszczaniu tej przestrzeni przez jaskiniowy kapitalizm? W definicji zapisanej w Deklaracji Kongresu Porozumienia Lewicy funkcjonuje z kolei pojęcie gospodarki społecznej, eliminującej destrukcyjną konkurencję, gdyż rodzi ona wyzysk i pogłębia nierówności społeczne. Czy są to pojęcia tożsame, czy też odmienne, a skoro tak to jakie to rodzi konsekwencje? Jan Herman Pakiet rozwiązań, o którym mówiłem wcześniej, likwidujący sukcesję, a w konsekwencji także proletariat, czyli wyzysk, musi być z konieczności skierowany przeciw bogaceniu się oligarchii. Tymczasem dzisiaj funkcjonuje pakiet wypracowany w ciągu ostatnich kilkunastu lat o znaku przeciwnym – bogaćmy się, a kiedy się wzbogacimy, może i inni na tym skorzystają. Kiedy była mowa o prywatyzacji i przywoływany przykład zawłaszczenia fabryki w małym miasteczku przez minioligarchię, to jest to działanie mechanizmu prowyzyskowego. I tylko dobrej woli oligarchów można zawdzięczać, że przy okazji będą wspierać miejscowy klub sportowy lub dom kultury albo biednym dzieciom urządzą stołówkę w szkole. Nie na dobrej woli opiera się ekonomia. Mamy więc do wyboru: albo tym pakietem rozwiązań będzie administrować państwo, co może wykreować roszczeniowy klientyzm i oligarchiom państwowy – albo pakiet ten dostanie się w gestię różnych innych form organizacyjnych: od samorządów po organizacje pozarządowe. Prowadzi to do pojawienia się zrzeszeń drobnych wytwórców i obumierania funkcji opiekuńczych państwa.
Władysław Bujwid Czwarty punkt Deklaracji KPL jest sprzeczny z projektem Traktatu Europejskiego UE. Tam zapis mówił o społecznej gospodarce rynkowej, o wysokiej konkurencyjności, zmierzającej do pełnego zatrudnienia i postępu społecznego. Nie warto więc walczyć z Unią Europejską, bo trudno będzie o sukces. Sama konkurencja nie jest przyczyną pauperyzacji społeczeństwa, ona wymusza efektywność i wydajność, chociaż cena społeczna, jaką się za to płaci, jest czasem wysoka. Rolą państwa powinno być raczej ograniczanie negatywnych skutków gospodarki rynkowej. Nie sądzę, żeby należało występować przeciwko gospodarce rynkowej, bo ona ma sporo zalet, a działanie nie tylko państwa, ale i organizacji społecznych może istotnie ograniczyć negatywne aspekty gospodarki rynkowej. Konieczne jest raczej wykorzystanie jej efektów w powiązaniu z wpływem społecznym jako organizacją państwa, co może wypełnić konkretną treścią zapis w konstytucji RP o społecznej gospodarce rynkowej.
Zbigniew Kazimierczak Wydaje się, że przecenia Pan rolę sektora III i siłę oddziaływania organizacji społecznych. Ten sektor w obecnej praktyce gospodarczej jest sektorem najsłabszym i w pewnym stopniu klienckim. Jego sytuacja, a co za tym idzie realne oddziaływanie, nie zmieni się jeszcze długo.
Janusz Dąbrowski Dylemat: czy państwo, czy organizacje samorządowe powinny się zająć tym problemem, jest już rozstrzygnięty w samej Deklaracji Kongresu Porozumienia Lewicy. Chodzi o punkt, który głosi, że “większość społeczeństwa nie uczestniczy w życiu publicznym, coraz mniej obywateli bierze udział w wyborach, ponieważ utracili wiarę w naszą demokrację. Zadaniem lewicy jest mobilizowanie obywateli do walki o swoje prawa przez udział w życiu społecznym i politycznym oraz korzystanie z możliwości, jakie niesie demokracja parlamentarna”. Chodzi o to, że obywatele w zbyt małym stopniu upominają się o swoje prawa, a państwo też nie wypełnia swojej roli. W poprzednim systemie państwo deklarowało, że dopilnuje wszelkich spraw związanych z obszarem społecznym, ale ani wtedy to się nie stało, ani teraz. W sytuacji, gdy społeczeństwo uchyla się od współudziału w kreowaniu rzeczywistości, powinniśmy dopracować się wniosków, jak tych ludzi do tego zachęcić i jakie dać im narzędzia do walki z niedoskonałościami rynku.
Zbigniew Kazimierczak Zgadzam się z tym poglądem, ale taką funkcję, o jakiej mowa, powinny spełniać związki zawodowe.
Janusz Dąbrowski Takie organizacje, związki i zrzeszenia są w świecie i pilnują praw tych, których reprezentują. W USA są np.. zrzeszenia automobilistów, które egzekwują od państwa wszystko to, co się ich członkom w tej branży należy. Takie samo działają te organizacji w Anglii i Niemczech.
Władysław Bujwid Chcę zwrócić uwagę, że w polskiej konstytucji jest powiedziane, że społeczna gospodarka rynkowa ma się opierać m.in. na współpracy partnerów społecznych. Rolą organizacji zawodowych, konsumenckich, pacjenckich i innych jest przede wszystkim obrona własnych interesów, co wcale nie jest tożsame z interesami innych partnerów społecznych. Związki zawodowe walczą o interesy poszczególnych środowisk pracowniczych, ale państwo poprzez np. ministerstwo pracy reguluje sprawy związane z ogółem pracowników. Dlatego powstaje dylemat, które funkcje powinno wypełniać państwo, a które pozostawić poszczególnym grupom społecznym i ich przedstawicielstwom. Państwo powinno je wspierać i organizować między nimi dialog po to, aby dochodziło do kompromisu. Inaczej na pewne sprawy patrzy konsument a inaczej producent i ktoś musi być arbitrem. W tym miejscu objawia się rola państwa, które powinno pilnować, aby żaden z partnerów społecznych nie uzyskał nadmiernej przewagi.
Janusz Dąbrowski Płynie stąd wniosek, że powinniśmy w jak najszerszym zakresie korzystać z rozwiązań, które zostały wypracowane w krajach unijnych, gdyż pod tym względem kraje te mogą być wzorem dla całego świata.
Jan Herman Jednym z takich rozwiązań, które funkcjonowało swego czasu w Stanach Zjednoczonych był keynesowski akcjonariat pracowniczy. Miał on zastosowanie w kilkudziesięciu tysiącach przedsiębiorstw amerykańskich. W Polsce też starano się upowszechnić ten model, ale się to nie udało.
Janusz Dąbrowski Akcjonariat pracowniczy w USA polega na tym, że pracownicy otrzymują pakiety akcji i stopniowo je sobie dokupują. W USA kapitalizm akcyjny ma już za sobą długą tradycję i argumenty w postaci ludzi, którzy na takich akcjach się dorobili. U nas polegało to na tym, że każdy starał się jak najszybciej sprzedać te akcje byle jak, byle komu i za byle jaka cenę. Nikt nie chciał zostać akcjonariuszem swej firmy i czuć się z nią związany. Był to przykład braku zaufania ze strony społeczeństwa, które było już wiele razy oszukiwane, ale także braku edukacji ekonomicznej. Ciekawe jest to, że pewne rozwiązania, które gdzie indziej się sprawdzają, u nas jakoś nie mogą. To tak jak z polską transformacją, która od początku była zakłamana – ludzie byli niedoinformowani a jednocześnie obiecywano im złote góry.
Władysław Bujwid Musimy wiedzieć, co chcemy zmienić, bo jedni są z pewnych rozwiązań niezadowoleni, gdy inni wręcz przeciwnie. Trzeba raczej wyznaczyć sobie pewien kierunek i zmierzać do niego krok po kroku. Rzeczywiście, wiele już w tym zakresie dokonało się w krajach Unii. My musimy określić, które z tych rozwiązań będą dla nas przydatne i które z nich należy wybrać. Jeśli my mówimy o lewicowej wizji gospodarki, to musimy preferować rozwiązania, które tę wizję przybliżą, czyli nie będą sprzeczne z poczuciem sprawiedliwości społecznej.
Jerzy Orłowski Zostawiliśmy na boku ideologię. Jeśli stoimy na stanowisku antykapitalistycznym, to także pod tym względem musimy rozpatrywać gospodarkę rynkową. Społeczna gospodarka rynkowa, jako ta, która ma służyć społeczeństwu, jest zawsze w pewien sposób społeczna, a rynek był od zawsze i będzie. W tym kontekście musimy mieć wytyczony cel, do którego chcemy dążyć. Eliminując kapitalizm, zachować wszelkie pozytywne elementy gospodarki rynkowej.
Mieczysław Kozłowski Społeczna gospodarka rynkowa zakłada pewnego rodzaju opozycję: społeczeństwo a państwo. Państwo powinno wyznaczać pewną przestrzeń społeczną dla tejże gospodarki. Społeczeństwo powinno przyjmować taką rolę państwa albo ją odrzucać, a jeśli tak to w jaki sposób i na jakich zasadach? Mamy przecież przykład, że obecna władza dąży do państwa silnego, które ma wyznaczać odpowiednie role społeczeństwu dla dobra tegoż społeczeństwa. W takim ujęciu państwo ze swoją pazernością na wolności obywatelskie, ale i ekonomiczne stanowi dla społecznej gospodarki rynkowej istotne zagrożenie. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Oprac. Mieczysław Kozłowski |