|
Maksymilian Podstawski Rola i zadania społecznej gospodarki rynkowej (głos w dyskusji) Nasza dotychczasowa dyskusja koncentrowała się w gruncie rzeczy na tym w jaki sposób “ulżyć” najbardziej poszkodowanym warstwom społecznym w kapitalizmie. Takie spojrzenie jest zasadnicze. Odzwierciedla ono charakter i czerwony kolor polityczny Kongresu Porozumienia Lewicy. Wydaje się jednak, że konieczne jest również spojrzenie na sprawę oczami przedsiębiorcy i pracodawcy, i jeszcze raz z punktu widzenia całego państwa i społeczeństwa. Otóż nieprawdą jest to co od lat usiłują nam i społeczeństwu wmówić neoliberałowie, że rozpasany wolny rynek da nam wszystkim pełnię szczęścia i wzrost poziomu życia. Statystycznie wyglądać to może nieźle, ale następować będzie w Polsce nadal rozwarstwienie społeczne, a ze wspaniałej statystyki nie będzie zadowolona i jej nie skonsumuje większość, bo ponad 60% biednego polskiego społeczeństwa. Dlatego należy udowodnić również przedsiębiorcom (bo my jesteśmy co do tego przekonani), że już na krótką metę, a na pewno na dłuższą, społeczna gospodarka rynkowa jest bardziej efektywna ekonomicznie niż rynek neoliberalny. Społeczna gospodarka rynkowa zapewnia ponadto spokój społeczny i ona jest gwarantem stałego rozwoju gospodarki oraz podnoszenia poziomu życia całego społeczeństwa. Tak było i tak w zasadzie jest nadal w Europie Zachodniej, a przykład Irlandii, która rozwija się dlatego, że “słucha” życzeń Pana Przewodniczącego Tuska jest mało przekonywający. Spodziewać się więc tu należy odpowiednich i kilkakrotnych ripost publicznych ze strony naszych wybitnych lewicowych ekonomistów na argumenty Donalda Tuska, twierdzącego, że to neoliberalizm doprowadził Irlandię do dobrobytu. Gospodarka polska, jak i pozostałych nowych krajów Unii Europejskiej rozwija się szybciej niż większość krajów starych nie dlatego, że sprzyja temu neoliberalizm, ale zupełnie z innych powodów. Profesor Zbigniew Madej wymienia tu 4 przesłanki: renta nowości ustrojowej, zaangażowanie psychiczne i nadzieje jakie nowe społeczeństwa wiążą z nowym ustrojem; znacznie młodsze niż na Zachodzie prężne społeczeństwa; relatywnie wysoki poziom wykształcenia i duży pęd do wiedzy; przebudzenie konsumpcyjne, które przez długi okres będzie składnikiem popytu holującego cały rozwój gospodarczy. Ponadto pewne trendy rozwojowe w Polsce i pozostałych państwach regionu są kontynuacją występujących w poprzednim ustroju, przed rokiem 1989. Ponieważ poziom i doświadczenia historyczne nowych państw UE są zbliżone, można więc w naszym regionie szukać zrozumienia dla społecznej gospodarki rynkowej. Wymaga to współpracy zarówno podobnie myślących partii politycznych, jak i instytutów naukowych w regionie środkowoeuropejskim, a także na poziomie rządów. Jak powiedziałem na początku, w moim przekonaniu, społeczna gospodarka rynkowa leży w interesie nie tylko ludzi pracy najemnej, ale także w interesie przedsiębiorców. Nie zdziwmy się więc, że któregoś dnia nasze, lewicowe poglądy na społeczną gospodarkę rynkową uzyskają poparcie części kapitału w kraju. Bo za granicą, przynajmniej na Zachodzie Europy, takie zrozumienie od dawna jest. Zrozumienie to uzyskuje się przez twardą walkę, twarde negocjacje. Nie jest to na pewno z góry ustalona społeczna harmonia, ale w sumie społeczeństwo i państwo funkcjonować może dostatecznie dobrze, jeśli pracownicy najemni potrafią się zorganizować.
Warszawa, 8 listopada 2007 |