Czas Edwarda Gierka

Jeszcze niedawno był między nami. 6 stycznia mija 95 lat od narodzin i zaledwie 6 lat od chwili, gdy odszedł. Można go było zapytać, jak to było ze słynną dekadą i co sądzi o tym, co stało się później. Nikt jednak o to się nie starał, a mogło być ciekawie. Za to dziś uczepiły się go różne pieski z prawicy i z IPN-u i odwalają zleconą brudną robotę. Rzadko można w zdominowanych przez prawicę mediach spotkać tekst o przebłyskach wiarygodności. Ale się zdarzają. Do takich należy opublikowany w dzienniku "Fakt" artykuł Janusza Rolickiego o latach chwały i upadku I sekretarza KC PZPR. Przytaczamy jego fragmenty.

M.K.

Edward Gierek, jak mało kto, przyczynił się do upadku komunizmu w Polsce, a być może i w świecie. Pierwsza połowa Gierkowskiej dekady wydawała się okresem wielkiego i wspaniałego wzrostu PRL. Po fali styczniowych strajków nad Bałtykiem w 1971 roku Gierek, dzięki ryzykownej wizycie w Szczecinie i w Gdańsku, zdołał swym "pomożecie" opanować sytuację. Można powiedzieć, że zawarł wtedy niepisany pakt ze społeczeństwem, któremu obiecał istotny wzrost stopy życiowej w zamian za akceptacje swojej polityki.

Koncepcja Gierka miała wewnętrzną logikę. Liczył na to, że dzięki znacznym inwestycjom kredytowanym przez Zachód zdoła krajowi nadać dynamikę gospodarczą i po uzyskaniu znaczących sukcesów wyrenegocjuje Polsce lepszą pozycję wewnątrz bloku sowieckiego. Miało to przynieść większą suwerenność i poprawę poziomu życia. Aby to osiągnąć, dokonał otwarcia na świat i nawiązał szerokie kontakty gospodarcze. Podróżował często na Zachód i przyjmował szefów ważnych państw.

Chytry pomysł na sukces

W 1972 roku bez zgody Kremla zaprosił prezydenta Nixona do Warszawy. Ta wizyta sprawiła, że na życzenie niedowierzającemu mu Andropowa szefem rezydentury KGB w Polsce w 1973 roku został superszpieg sowiecki generał Witalij Pawłow. Stał się on ostrym recenzentem polityki Gierka. W meldunku napisał: "Wkrótce po wizycie Breżniewa jeden z moich kontaktów przytoczył słowa, które poraziły mnie swoim cynizmem. Trzeba, mówili (chodzi o polskich informatorów - J.R.), jak najczęściej zapewniać radzieckich przedstawicieli, a w pierwszej kolejności Breżniewa, o naszej przyjaźni i wierności ideom socjalizmu, aby otrzymać od nich jak najwięcej. Oni bardzo oczekują takich zapewnień i wierzą im, a to, czy będziemy nasze zobowiązania wypełniać, mniej ich interesuje".

Polityce Gierka, obok wiernopoddańczych, chytrych - jak sądził - zapewnień w stosunku do Breżniewa o polskim oddaniu, towarzyszyły znaczące podwyżki płac, zniesienie podatków od uposażeń, rozwój budownictwa mieszkaniowego, ułatwienia paszportowe w wyjazdach na Zachód, skracanie czasu pracy, wolne soboty. W polityce rolnej Gierek zniósł obowiązkowe dostawy. Chłopi uzyskali powszechną opiekę lekarską i ubezpieczenia emerytalne.

Dzięki inwestycjom w kraju przybyły 3 miliony miejsc pracy. Świat uznał Polskę za tygrysa gospodarczego. Niebawem w ślady Gierka zaczęły podążać pozostałe kraje zależne od ZSRR i na potęgę się zadłużać. Na Wschodzie uznano, że kapitaliści wreszcie plotą sznur, na którym, zgodnie z przepowiednią Lenina, się powieszą.

(...)

Janusz Rolicki - Początek końca - Fakt, 20 grudnia 2007 nr 297