|
Maksymilian Podstawski Warszawa, 14 stycznia 2009 /Artykuł ten ukazał się pod tytułem “Sytuacja demograficzna Polski na tle Europy Środkowej” w dwumiesięczniku “Realia i co dalej ...” (Luty Nr 1 (10) 2009). Polska w Europie Środkowej, część I (kilka słów o demografii) Zamiast motta: Poprawa sytuacji demograficznej Polski i Środkowej Europy to tak ważna sprawa, że nie można jej zostawić samym demografom i politykom.
Wszelkie rozważania o tym jaka będzie sytuacja demograficzna Polski i Europy Środkowej w roku 2030 lub 2050 to oczywiście futurologia. Przyszłość demograficzną należy jednak w miarę możliwości kształtować. Mimo, że jak będzie naprawdę nikt nie wie. Tym bardziej, że dotychczasowa analiza trendów jakie kształtować będą nasze społeczeństwa za kilkadziesiąt lat opiera się jak dotąd głównie na danych sprzed kryzysu finansowo - ekonomicznego jaki obecnie toczy cały świat oraz aktualnego kryzysu energetycznego w Europie. Z problemami demograficznymi związane są sprawy ewentualnych zmian klimatycznych oraz prawdopodobnej imigracji klimatycznej z południa, z zalanych wodą krajów na północ, a także tradycyjnej migracji zarobkowej. O ile krajom umownie nazwanymi tu “południem” grozi wzrost demograficzny i przeludnienie, to Europa i Rosja przez kilka dziesięcioleci borykać się będą z ujemnym przyrostem naturalnym. W tzw. krajach nierozwiniętych, aby zatrzymać wzrost demograficzny konieczna jest odpowiednia edukacja kobiet, a u nas natomiast, w regionie środkowoeuropejskim, potrzebne są zachęty do rodzenia dzieci. Surowców i nie odnawialnych źródeł energii na świecie ubywa. Jak zapewnić wszystkim mieszkańcom globu żywność i energię? Dynamiczny bieg wydarzeń stale nas zaskakuje, tak jak np. obecny “konflikt gazowy” w Europie. Zrównoważony rozwój nie dotyczy tylko środowiska, ale także rozwoju społecznego i sprawiedliwości społecznej w skali globu.
1. Europa Zachodnia, Europa Środkowa, Polska Sytuacja demograficzna jakiegokolwiek państwa nie jest wyłącznie jego sprawą wewnętrzną. Ma również znaczenie dla pozycji tego państwa na arenie międzynarodowej. Doskonały przykład to eksplozja demograficzna ludności albańskiej w Kosowie, która przyczyniła się w dużym stopniu do oderwania się Kosowa od Serbii. W tym przypadku ucierpiała pozycja Serbii na arenie międzynarodowej. W miejsce terminu “eksplozja demograficzna” można by niekiedy równie dobrze użyć, zależnie od okoliczności, innych sformułowań: agresja, ekspansja, inwazja. Czy Polsce i Europie Środkowej jako całości grozi jakaś forma agresji demograficznej? Wydaje się, że za pewną “miękką” formę agresji – co prawda nie demograficznej – można by uznać stosowanie niekiedy dla naszego środkowoeuropejskiego regionu terminu “Europa Wschodnia” (co w okresie zimnej wojny zadomowiło się już na dobre w terminologii ONZ), czy określenia “bliska zagranica”, używanego przez Rosję. Dlatego wypada stale przypominać, że zanim powstała ONZ, “Europa Wschodnia” to była i jest przede wszystkim Rosja w swej europejskiej części. Natomiast Europa Środkowa (lub Europa Środkowo-Wschodnia) to, według definicji wypracowanych przez wielu uczonych i polityków (np. Milan Hodža, Jerzy Braun, Oskar Halecki), obszar między Niemcami, Rosją, Turcją i Włochami. Państwa tego obszaru albo należą już do Unii Europejskiej i NATO, albo aspirują w swej większości do tych organizacji. Uznały bowiem, że przynależność do nich leży w ich interesie. Państwa środkowoeuropejskie mają za sobą zbliżone doświadczenia historyczne, podobne zagrożenia, stosunkowo niski - tu z niewielkimi wyjątkami in plus (np. Czechy, Słowenia) - poziom rozwoju gospodarczego oraz nadal wiele wspólnych interesów. Interesy te nie kolidują na ogół z interesami państw Europy Zachodniej. Europa Środkowa – i tak nasz region określany jest przez swoich mieszkańców - ma jednak inną niż Zachód Europy sytuację gospodarczą (co jest oczywiste) i demograficzną (co tak oczywiste już nie jest), dlatego też inną powinna być jej polityka demograficzna oraz migracyjna. Aktualnie niski przyrost naturalny oraz emigracja zarobkowa na Zachód powodują, że sytuacja demograficzna środka Europy staje się coraz bardziej dramatyczna. Nasz region stał się dla Zachodniej Europy rezerwuarem taniej, często wysoko wykwalifikowanej, siły roboczej. (Równocześnie niektóre kraje zachodnie bronią dostępu do swego rynku pracy). Większość krajów Środkowej Europy, w tym Polska, ma niższy przyrost naturalny niż bogatsze państwa Europy Zachodniej. Trwa przy tym najzwyczajniejszy w świecie drenaż fachowców. Europa Środkowa nie koordynuje dostatecznie swych działań w tej dziedzinie. Korzyści z emigracji zarobkowej na Zachód czerpie niewątpliwie także Europa Środkowa (np. przekazy pieniężne, przykład cywilizacyjny w razie powrotu emigrantów do krajów macierzystych itd.), niemniej należałoby osłabić jej równoczesne dramatycznie negatywne i dalekosiężne dla naszego regionu skutki. Jakkolwiek w swych rozważaniach ograniczymy się przede wszystkim do Polski to zaryzykować można twierdzenie, że sytuacja demograficzna pozostałych krajów Środkowej Europy jest podobna, a nawet gorsza niż polska. Szacuje się, że w końcu 2007 roku poza granicami Polski przebywało czasowo ok. 2270 tys. osób.(Szacunki te nie obejmują emigracji sezonowej –do 3 miesięcy). Do negatywnych należy np. zjawisko tzw. eurosierot; może ich być w Polsce nawet do 130 tysięcy. Ostatnia emigracja zarobkowa spowodowała w Polsce olbrzymią liczbę rozwodów; w 2007 roku w Polsce rozwiodło się z powodu rozłąki emigracyjnej około 100 tysięcy małżeństw. 3/4 pozwów składają kobiety, przeważnie emigrantki. Powody są następujące: mąż jest za mało zaradny i mało zarabia, kobiety czują się samotne, są samowystarczalne finansowo, a na Zachodzie rozwód to coś normalnego. Mimo wysiłków polskiego rządu, nasza młodzież nie ma zamiaru masowo wracać np. z Wysp Brytyjskich. Rządowa kampania ma uczyć Polonusów na Wyspach, jak odnaleźć się po powrocie do kraju. W tym celu opracowano tzw. “Powrotnik”. Tymczasem z Wielkiej Brytanii wrócić pragnie najwyżej 1/4 przebywającej tam młodzieży. A wróci prawdopodobnie ok. 10%.Dlaczego tak mało? Otóż dotychczasowy model polskiej tożsamości narodowej nie przywiązuje, jak widać, Polaków do Polski. Jest w tym modelu najwyraźniej jakiś feler, a może i kilka poważnych felerów. Jakimi wartościami związać Polaków z Polską? Czy w danym momencie historycznym wartością taką jest – piękna skądinąd - tradycja powstańcza czy też tzw. realizm polityczny? A może należałoby model polskiego patriotyzmu odbudowywać wokół takiej wartości jak potęga ekonomiczna państwa, co jest warunkiem jego siły politycznej i znaczenia na arenie międzynarodowej? Jak budować i wokół jakich wartości polską i środkowoeuropejską tożsamość, to temat kluczowy. Zgodzić się można częściowo z poglądem, że to co w jakimś stopniu zachęca młodych Polaków do emigracji z kraju i zniechęca do powrotu, to niski poziom kultury materialnej w Polsce, czego symbolem są przysłowiowe już nierówne i dziurawe chodniki. Na pocieszenie zauważyć można, że odnotowujemy tu znaczny postęp, a chodniki są coraz lepsze. Chodniki to oczywiście kropla w morzu naszej rzeczywistości. Jeszcze niedawno takim symbolicznym dowodem zacofania były publiczne toalety. Obecnie “toalety-skanseny” pozostały jeszcze w niektórych warsztatach samochodowych, na dworcach kolejowych, w pociągach, co zresztą w związku ze zbliżającym się EURO wymagałoby pilnej poprawy. W Polsce niewątpliwa wysoka kultura duchowa kłóci się najwyraźniej z niższym poziomem materialnym, co nie przeszkadza jednak np. Wietnamczykom przemieszczać się do Polski z Niemiec i Czech, mimo, że kultura materialna jest tam wyższa niż u nas. Innego delikatnego tematu, tematu poziomu kultury politycznej w Polsce i jej oczywistego wpływu na emigrację młodych Polaków nie odważę się tutaj podjąć. Tym bardziej, że niezależnie od tych czy innych niuansów kulturowych, najważniejsze jednak są przyczyny ekonomiczne. To one mogą wkrótce skłonić naszą młodzież w Irlandii i Wielkiej Brytanii do reemigracji. Recesja ze Stanów Zjednoczonych przenosi się do tych dwóch europejskich państw i może zmusić polskich emigrantów do powrotu do kraju. Nie dlatego, że w Polsce będzie tak dobrze – choć poważna recesja nam ponoć nie grozi, bo “mamy znacznie zdrowszą gospodarkę i system finansowy niż w USA” – ale dlatego że te 2 kraje czeka prawdopodobnie bardzo silna recesja gospodarcza. Wracać będzie z Zachodu także młodzież z innych krajów naszego regionu. Pytanie w związku z powyższym brzmi: czy Polska i pozostałe państwa środkowoeuropejskie są w stanie opracować plany na okoliczność powrotu dość dużej liczby reemigrantów? Tym bardziej, że bezrobocie w Środkowej Europie może także rosnąć. Czy w Polsce przy zauważalnym spadku eksportu powiedzie się ewentualna próba pobudzenia wewnętrznej konsumpcji, a tym samym zapobieżenia wzrostowi bezrobocia? W chwili obecnej najważniejszymi sprawami wydają się być - kryzys finansowy i ochrona środowiska oraz energetyka. Kryzysy finansowe mają jednak to do siebie, że po jakimś czasie mijają, a problemy związane z energetyką, ochroną środowiska i demografią mają charakter długofalowy. Tu odnieść można wrażenie, że każde z państw środkowoeuropejskich prowadzi własną politykę emigracyjną/imigracyjną, lub polityki takiej nie prowadzi w ogóle. Wydaje się więc, że korzystając z aktualnej czeskiej prezydencji (a wkrótce i polskiej w 2 połowie 2011 roku) należałoby, m.in. w Brukseli, na forum Unii Europejskiej, artykułować te i inne wspólne interesy naszego regionu i bronić ich. Warto tu zwrócić uwagę, że w obliczu aktualnego globalnego kryzysu finansowego, a także energetycznego w Europie okazało się, iż wspólna Europa znajduje się nadal w stadium powstawania, a wszystkie państwa członkowskie myślą przede wszystkim w kategoriach narodowych, zarówno w sprawach gospodarczych, jak i politycznych. Państwa unijne, a liczą się tu przede wszystkim państwa duże, mają po prosu własne interesy. Wiadomo, że UE (jako całość) przygląda się problemowi deficytu demograficznego w Europie i poszukuje rozwiązań ogólnoeuropejskich, ale specyfika naszego regionu wymaga opracowania także - w ramach Unii i przy poszanowaniu praw unijnych - środkowoeuropejskiej polityki demograficznej. Sformułowana w przyszłości wspólna środkowoeuropejska polityka demograficzna powinna oczywiście uwzględniać zarówno obowiązującą w Unii zasadę swobodnego przepływu ludzi w ramach Unii, jak i Europejski Pakt w sprawie imigracji i azylu przyjęty przez Radę Europejską w dniach 15 i 16 października 2008 roku. Uzupełnieniem Paktu będzie Niebieska Karta, która ma umożliwić wysoko kwalifikowanym imigrantom legalne zatrudnienie i zamieszkanie wraz z rodziną w dowolnie wybranym państwie UE. Zasady zawarte w Pakcie i Niebieskiej Karcie mają być realizowane we współpracy z państwami trzecimi, nie tylko w interesie państw przyjmujących, lecz również państw pochodzenia oraz samych migrantów. Do 2050 roku Europejczyków będzie o 10% mniej. Najmniej jednak w Środkowej Europie; w Polsce i u jej sąsiadów. Do roku 2050 nastąpi znaczny spadek ludności w Polsce i w krajach Środkowej Europy, np. na Ukrainie – ubytek o 43%, Łotwa i Litwa - 25-27%, Węgry – 18%, Czechy – 17%, Polska - 17%. Od dwóch lat przyrost naturalny w Polsce kształtuje się na szczęście na wyższym niż wcześniej poziomie. Trend ten nie zostanie prawdopodobnie utrzymany na trwałe, a Polska w coraz większym stopniu zmuszona zostanie do korzystania z imigracyjnej siły roboczej. A jak wygląda ta sprawa u “sąsiadów” Europy Środkowej? W Niemczech - obecnie 82 miliony a w roku 2050 – tylko 32 miliony, w Rosji – spadek o 22%. Obecny niski przyrost naturalny w Turcji - 1,013% oraz “ujemny”przyrost naturalny we Włoszech – 0,019% nie zapewnią w roku 2050 tym dwóm krajom, sąsiadom Europy Środkowej, nawet obecnej liczby ludności. Mimo tego, w przypadku Turcji, jeżeli nadal utrzyma się tam dość wysoki poziom bezrobocia (9,7%) oraz utajonego bezrobocia (4%) - dane za 2007 rok, to z kraju tego emigrować będą i w przyszłości ludzie do Europy Zachodniej. Kraje Europy Środkowej nie wydają się być bowiem dla Turków wymarzonym celem emigracji. Przy czym poważnym ograniczeniem dla tej emigracji jest fakt, że Turcja nie jest członkiem Unii Europejskiej i nie ma wobec niej zastosowania unijna zasada swobodnego przepływu ludzi. Jeżeli Turcja wejdzie do Unii, pewne państwa członkowskie zażądają dla niej prawdopodobnie znacznie dłuższego okresu przejściowego niż ma to miejsce np. w przypadku Rumunii i Bułgarii, państw członkowskich od 2007 roku. Dla nich ograniczenia na unijnym rynku pracy muszą być zniesione z dniem 1 stycznia 2014 roku. Własnym rezerwuarem siły roboczej dla Europy Środkowej mogą się stać natomiast w przyszłości niektóre kraje bałkańskie z przewagą ludności muzułmańskiej, związanej historycznie z Turcją. (Przy czym wydaje się, że poziom wykształcenia i fachowości tych potencjalnych imigrantów nie będzie na ogół zbyt wysoki. Z uwagi natomiast na pokrewieństwo językowe, zdolności adaptowania się np. do polskich warunków mieliby przede wszystkim muzułmanie posługujący się jako językiem macierzystym serbsko-chorwackim, macedońskim czy bułgarskim): Albania, gdzie przyrost naturalny wynosi co prawda tylko – 0.538% (2008 rok), ale bezrobocie 13%, a przy uwzględnieniu bezrobocia utajonego ponad 30% (2007 rok). Kosowo, przyrost naturalny najwyższy w Europie – ponad 2,5 %, a bezrobocie ponad 40% (2008 rok). Ponad 15% urodzin w ogóle nie jest w Kosowie rejestrowanych. Kosowo to najmłodsze społeczeństwo w Europie – 65% ludności ma poniżej 30 lat. Najniższy Produkt Narodowy Brutto w Europie (ok. 1500 euro na osobę, z czego 20% to pomoc zagraniczna, a 45% to przekazy pieniężne diaspory i program ONZ). W Bośni i Hercegowinie połowa populacji to muzułmanie. Przyrost naturalny jest tam niski - 0.666% (rok 2008), ale bezrobocie – aż 29,0% (rok 2007). Macedonia – muzułmanie stanowią tam 33,3% populacji, z tego olbrzymia większość to Albańczycy. u których przyrost naturalny jest wysoki. Łącznie (dla ludności albańskiej i słowiańskiej) przyrost naturalny niewielki 0.262 % (rok 2008), ale bezrobocie – aż 34, 8%. Analizując powyższe liczby, należy uwzględniać nie tylko poziom przyrostu naturalnego (dość niski), ale także duże bezrobocie i rozmiar nędzy, jaka panuje w tych krajach, co nawet w przypadku niskiego przyrostu naturalnego sprzyja emigracji. W chwili obecnej strumień emigracji z muzułmańskich krajów bałkańskich ukierunkowany jest przede wszystkim na Włochy, ale możliwości absorpcji tej emigracji przez Włochy wydają się być bliskie wyczerpania. Zauważmy przy tym, iż jest to emigracja nielegalna, bo żaden z wymienionych krajów nie jest dotąd członkiem Unii, a relacje każdego z nich z UE znajdują się na innym etapie. Warto skromnie przypomnieć, że w dalekiej przeszłości niektóre kraje muzułmańskie były dla zacofanej niegdyś Europy wzorem postępu (nauka i kultura) oraz tolerancji religijnej. Obecnie wygląda to, jak się wydaje, niestety inaczej; w krajach islamu nie toleruje się na ogół osób, których w “świecie chrześcijańskim” określa się mianem bezwyznaniowców, ateistów, deistów itp. W kraju muzułmańskim ateista nie ma w zasadzie racji bytu. (Może wyjątkiem mogą tu być postradzieckie państwa islamskie?). Liczą się tam jeszcze ludzie Księgi (obok muzułmanów to chrześcijanie i wyznawcy judaizmu). Stąd być może zjawisko społecznej alienacji i trudność imigrantów - wyznawców islamu z adaptacją i włączeniem się w działalność partii politycznych funkcjonujących w Europie: prawica narodowo-religijna im nie odpowiada z uwagi na inną religię i niekiedy hasła wręcz rasistowskie, głoszone przez prawicę, a lewica też nie, bo “pochodzenie” religijne nie ma w partiach lewicowych większego znaczenia i aż się “roi” w nich od, delikatnie rzecz ujmując, osób religijnie indyferentnych. Na dłuższą jednak metę interesy imigrantów, w tym muzułmanów, wydają się zbliżać raczej do środka sceny politycznej i do lewicy. Przy czym koabitacja wierzących i niewierzących w chrześcijańskiej Europie (w rodzinach, w pracy, w polityce) może być, szczególnie dla tych bardzo tradycyjnie myślących muzułmanów, trudna do pojęcia. Na tym tle nasze historycznie dobre doświadczenia z polskimi muzułmanami godne są podkreślenia, studiowania i naśladowania. Szczególnie pod kątem przyszłej, prawdopodobnej – niewielkiej, ale jednak - imigracji muzułmańskiej w Polsce. Imigracja ta przybyć może do nas także z zupełnie niespodziewanych obecnie kierunków, np. z Niemiec. W tym kontekście Laqueur uważa, że Europa wcale nie musi być zdominowana przez islam, gdyż większość imigrantów do Europy nie jest muzułmanami; przybywają z Indii i Azji Południowo-Wschodniej, tropikalnej Afryki, z Indii Zachodnich oraz innych części świata. Już w tej chwili udział ludności obcego pochodzenia dochodzi w krajach Zachodniej Europy do 10-15%. W roku 2050 osiągnie natomiast 1/3 populacji. Co 10. mieszkaniec Europy będzie muzułmaninem, a co 4. emerytem. To na barki imigrantów spadnie utrzymanie starzejących się rdzennych Europejczyków. To ostatnie stwierdzenie wymaga komentarza. W Polsce, jak i w wielu innych krajach, pod wpływem ponoszącej już na szczęście, widocznego gołym okiem, niepowodzenia ideologii neoliberalnej, mówi się nadal szeroko o groźbie zawałów finansów publicznych i funduszy emerytalnych z powodu starzenia się społeczeństw. Celują w tym niektóre media, środowiska polityczne oraz naukowe. A przecież starzenie się społeczeństwa można doskonale pogodzić z wysokim przyrostem naturalnym. Za problemem wydolności lub niewydolności finansów publicznych i funduszy emerytalnych nie stoją bowiem wyłącznie problemy demograficzne; wskazywanie na wzrost liczby osób w wieku emerytalnym służy przede wszystkim celowi ukrycia rzeczywistego problemu, jakim jest nierówny podział zysków z produktu krajowego brutto (PKB). Jeżeli chodzi o osoby w wieku poprodukcyjnym, to Polska znajduje się nadal znacznie poniżej średniej europejskiej. W wieku produkcyjnym jest u nas ok. 70% społeczeństwa. Przy czym osobom starszym, które są zdolne do pracy i chciałyby ją podjąć, nie daje się często takiej szansy. Składa się to w sumie na niską aktywność zawodową całego społeczeństwa, co oznacza brak odpowiednio wysokich wpływów na fundusze emerytalne oraz do budżetu państwa, a także słaby popyt na towary na rynku wewnętrznym. Przemilcza siź przy tym jak waæn¹ rolź w polskim spo³eczeństwie, szczególnie przy braku wystarczaj¹cej liczby æ³obków i przedszkoli, pe³ni¹ ludzie starsi. Co najmniej ¼ osób starszych wiadczy us³ugi dzieciom i wnukom oraz przekazuje im pieni¹dze. Pod koniec æycia następuje przekazanie majątku następnemu pokoleniu. Generacja ludzi starszych przekazuje ponadto młodszym wiedzę, doświadczenie życiowe, miłość i poczucie bezpieczeństwa.
|